Riadh Palms - informacje
Najpopularniejsze udogodnienia:
- Darmowe Wi-Fi
- Piaszczysta plaża
- Leżaki i parasole w cenie
- Dla rodzin
- Plac zabaw
- Spa
- Kryty basen
- TUI Service Center 24/7 + TUI App
Położenie:
- ok. 20 min od centrum Sousse
- bezpośrednio przy plaży
- czas dojazdu z lotniska ok. 70 min
- Lokalizacja
- Jakość noclegu
- Pokoje
- Obsługa
- Wartość
- Czystość
- vitos v2026-10-19
Na wstępie utrę nosa wszystkim „znawcom”, którzy zaraz napiszą w komentarzach: „a czego spodziewałeś się po Tunezji w tej cenie?”. Otóż latamy do Tunezji z rodziną (2+1) trzeci rok z rzędu. Doskonale znamy lokalną specyfikę. Pierwszy raz byliśmy w Monastyrze (One Resort Jockey), potem na Dżerbie (Al Jazira) – i wszystko było super. Jednak w tym roku (pierwsza połowa sierpnia 2026) wybór padł na Riad Palms w Susie. I to był koszmar. 1. Zameldowanie i pokoje – totalna porażka Problemy zaczęły się od samego wejścia. Z góry dopłaciliśmy za pokój z widokiem na morze (Sea View). Tymczasem o 3 nad ranem bezczelnie wpychają nas do pokoju, z którego morze widać w porywach w 25%, a cała reszta widoku to głośna ulica i ryczące klimatyzatory. Ale to jeszcze nic. Pokój w ogóle NIE BYŁ POSPRZĄTANY po poprzednich gościach! Wszędzie cudze włosy (na podłodze i w wannie), brudne, zużyte ręczniki i pełen kosz śmieci. Na recepcji z ironicznym uśmiechem usłyszałem: „Pokój zmienimy jutro o 11:00, jak coś się zwolni”. Czy wy jesteście poważni?! Pieniądze za wyższą kategorię bierzecie od ręki, a serwisu zero. Jak się rano okazało, nie byłem jedyny – z tą samą awanturą o pokoje na recepcji stało co najmniej 7 innych rodzin. 2. Infrastruktura i windy Wiedzieliśmy, że hotel jest duży, ale logistyka leży i kwiczy. Na potężny, 9-piętrowy budynek przypadały zaledwie 4 windy, które co chwilę po kolei „opuszczały czat” i się psuły. Kolejki do wind były gigantyczne. Czekanie tam z małym dzieckiem to była wieczność. 3. Kontyngent i animacje Rosjan w tym hotelu jest po prostu zatrzęsienie. Wrażenie, jakby człowiek trafił na ich rodzimy kurort. Animacje, karaoke, prowadzący – wszystko ustawione pod nich. Komunikaty i zapowiedzi były celowo puszczane po rosyjsku, co potwornie psuło atmosferę i komfort wypoczynku. 4. Bary i obsługa Barmani to osobna kasta gburów. Prosisz o prostego drinka (gin z tonikiem), a ten bezczelnie leje ci wódę z tonikiem. Na jakąkolwiek uwagę czy prośbę o poprawienie zaczynają pyskować i ostentacyjnie strzelać fochy. 5. Wyżywienie (jedyny plus) Żeby oddać sprawiedliwość – do jedzenia przyczepić się nie można, kucharze dawali radę. Każdego wieczoru były owoce morza: kalmary, krewetki, małże. Głodu nikt nie cierpiał, wybór był naprawdę w porządku. 6. Bezczelne naciąganie na recepcji przy wymeldowaniu Lokalna obsługa próbuje cię oszukać na pieniądze na każdym kroku. Przy zameldowaniu pobrano od nas depozyt za ręczniki plażowe w euro. Według przelicznika hotelowego wyszło to o jakieś 6 euro więcej niż w lokalnej walucie. Przy wymeldowaniu ten „specjalista” na recepcji kategorycznie odmówił zwrotu w euro i chciał mi wcisnąć ich dinary. Na uwagę, że ich nie chcę, rzucił prosto w twarz: „Jedź na lotnisko, to sobie tam wymienisz”. Dopiero po potężnej awanturze, krzykach i groźbach wezwania dyrektora generalnego (General Manager), starszy zmiany pękł i oddał nasze euro. Podsumowanie: Mimo dobrego jedzenia i ładnego morza, poziom usług w hotelu Riad Palms to absolutne dno. Nigdy więcej tam nie wrócimy i nikomu nie polecam tego obiektu, zwłaszcza jeśli macie porównanie z dobrymi, sieciowymi hotelami w Tunezji.
- Resort134843990032026-10-15
Chciałabym podzielić sie doświadczeniem z pobytu w tym hotelu od 2 - 9 października 2026 . Zawsze byłam daleka od oceniania i brania do siebie innych recenzji na dany hotel bo do tej pory każdy wyjazd okazywał sie rewelacyjny ale ... Niestety hotel ten nie zasługuje na miano 4 gwiazdek. !!!! Lokalizacja hotelu jak najbardziej na plus . Dużo miejsc do zwiedzania, czy choćby spacery . Choć sam hotel lata świetności ma już za sobą. Pokój sam w sobie czysty i dość duży ale ręczniki jakie zastaliśmy byly brudne i z dziurami ! . A że przybylismy do hotelu późnym wieczorem użyliśmy z mężem naszych. Następnego dnia pokój zostal posprzątany bo zależało nam na wymianie recznikow ktore pozostawiłam na podłodze, niestety ręczniki zostaly te same !! Hotel również nie posiada możliwości gdyby ktoś chciał dodatkowa poduszkę. Jedzenie choć smaczne to niestety serwowane zimne !!!! Aby zjeść coś ciepłego trzeba stać w kolejce do kucharza ktory gotuje na bieżąco. Choć i co niektórzy kucharze wydziela jedzenie !! Np makaron z krewetkami na porcje makaronu dostałam 3 krewetki!!! Gdy poprosiłam o więcej kucharz machnął ręką i powiedział ze dostanę tylko 3 dostanę!!!! Idąc na śniadanie trzeba sie liczyć z tym ze możecie nie dostać kubków do kawy czy herbaty !!! Personel ma za nic obsługę klienta!!! Jest nie miły opryskliwy i lekceważący. A menadżer na restauracji zewnętrznej (taras ) to jakieś nieporozumienie!!! Nie potrafiący zarządzać zasobami ludzkimi!!! Każda osoba ktora przychodzila na sniadanie musiala sobie sama sprzątać stolik i szukac sztućców bo personel z pseudo menadżerem za nic miało swoje obowiązki!!!! Po śniadaniu nie ma możliwości wypić kawy czy herbaty w filiżankach/kubkach jak rowniez nie serwują do kolacji herbaty!!! Co osobiście nie jest to w porządku przy opcji all !! W ciągu dnia kawa tylko z automatu ! Która nie do końca jest dobra ! Wydzielanie wody w butelkach Ciepłe piwo Koktajle z alkoholem po najmniejszej linii oporu Napoje i alkohol serwowane w kubkach plastikowych nawet w hotelowym barze. Co jestem w stanie zrozumieć. Ale dla czego co niektórzy barmani informują ze jak wypije to mam im je zwrócić!? Plaza dluga i szeroka więc to by bylo na plus gdyby nie była tak bardzo brudna . Pełno plastiku śmieci ale najwięcej to petów jest ich masa !!!! Co broni ten hotel ? to strefa basenowa i animatorzy cudni młodzi ludzie . Gdyby nie oni ten tygodniowy pobyt byłby najgorszym urlopem w moim życiu. Choć i tak byl !!!
- Katarzyna B2026-08-17
Opinia o RIADH PALMS w Sousse Najgorszy hotel, w którym kiedykolwiek byłam,serio. A to nie był mój pierwszy raz w Afryce, bo zaliczyłam Egipt i Cabo Verde. Myslałam,że Cabo Verde to trzeci świat, ale tu okazało się,że może być i czwarty...I to nie tylko moje zdanie, bo rozmawiałam i z Polakami i ze Szkotami,których tam poznałam. Wszyscy mieli podobne odczucia.Brud, syf i ubóstwo. Nasz SANEPID zamknąłby to raz dwa. * Restauracja - stoliki po poprzednich gościach nie wycierane, ufajdane, ale to nie przeszkadzało obsłudze, by położyć na ten chlew "czyste" sztućce; szklanki czy filiżanki nie uświadczysz, za to dostaniesz papierowy kubeczek na espresso i weź się z tego napij czegokolwiek. Sztućce w ogóle nie są ogólnodostępne, tylko podawane przez obsługę, więc zanim się doczekasz...Kolejki do wszystkiego masakryczne i jeszcze wydzielane porcje, typu 2 mikronaleśniki na osobę. Na śniadania z pieczywa tylko polbagietki i chleb tostowy. Za to na obiad przerozne wypieki. Totalny absurd. Jedzenie często zimne i po prostu niedobre, mimo że w sumie duży wybór. * Bary przy basenie i na plaży-jak raz zobaczyłam jak są myte kubki (oczywiście wszędzie plastik),to naprawdę zrobiło mi się niedobrze i od tej pory tylko przez słomkę albo z wlasnego bidonu. I znowu limity, swoje musisz odstać po to,żeby dowiedzieć się,że możesz tylko 2 kubki wziąć (pojemność 0,2 lub 0,3 l). Kłóciłam się więc, że nie po to stoję tyle,żeby nie móc wziąć dla siebie i dzieci picia. Gdy raz zabrakło lodu, gość zaczął ludziom dawać lód ze zlewu, w którym zanurzone były butelki z napojami, bo do tego służył, a nie do spożycia... * Budy z przekąskami-kolejny dramat, sposób przygotowywania i wydawania urągający podstawowym zasadom higieny. Budka z goframi i naleśnikami bez żadnego pomyślunku, czas oczekiwania 30-40 min, mimo że przed tobą tylko 2 osoby. 1 gofrownica na 2 gofry. Dodatkowo, zamiast w trakcie pieczenia się gofrów, smażyć te mikro naleśniki, obsługa wolała pogadać ze sobą niż usprawnić pracę. Totalny chaos i brak organizacji oraz jakiegokolwiek nadzoru. * Windy-budynek 9 pięter i zawsze któraś była zepsuta. Zdarzyło się, że wdrapywaliśmy się po schodach na 7 piętro, bo ile można było czekać...Strasznie dużo czasu straconego na nie. * Leżaki przy bsenie i na plaży - ok. g 7 nie ma wolnego, bo "rezerwacje" uskuteczniane są chyba od 5.30-6.00. Katastrofa. Zdarzyło mi się być po 6 i znalazłam ostatni wolny parasol. * Morze brudne, pływa w nim wszystko,żeby tylko ta zielenina, to byłoby ok. Ze 2 dni jak było spokojniesze, to z przyjemnością można było skorzystać, bez zaplątywania się w ten syf. * Łazienki w pokojach dramat. Prowizorka łatana latami. * Kolacja a la carte tylko z nazwy, bo dostajesz gotowy odgórnie ustalony zestaw, ale mnie to nie przeszkadzało. * Woda butelkowana niby jest, ale jakby jej nie było. Dla wtajemniczonych bar na -1. Schowana pod ladą, więc trzeba prosić. Odradzam. Wiem, że to Tunezja, ale spodziewałam się poziomu przynajmniej zbliżonego do Egiptu, a było gorzej niż na Cabo Verde, więc coś tu ewidentnie nie gra...Totalny brud, syf, brak jakiegokolwiek zarządzania i nadzoru nad tym burdelem. Potwierdzam wszystkie dotychczasowe negatywne opinie. Sama je czytałam, ale nie wierzyłam, że może być aż tak. Poza tym były również totalnie przeciwne. Z pozytywów- animatorzy, naprawdę robią super robotę, szczególnie Max. Drugi plus- super widok z pokoju. W każdym razie na długo wyleczyłam się z Afryki, po 2 ostatnich pobytach w niej. Na Cabo Verde przynajmniej egzotyka, a tu?
