
Podróżuję od 15 lat, a doświadczenie zawodowe w zarządzaniu i gastronomii sprawia, że na hotele patrzę nie tylko oczami wypoczywającej turystki. Zwracam uwagę na organizację pracy, jakość obsługi i szczegóły, które pokazują, czy za pięknymi wnętrzami rzeczywiście stoi troska o gościa. Cleopatra Signature uwiódł mnie właśnie tymi szczegółami. Hotel jest niedawno otwarty, więc drobne potknięcia się zdarzają. Przy obiekcie na rozruchu to zrozumiałe — ważniejsze jest dla mnie to, jak pracownicy na nie reagują. A tutaj naprawdę widać chęć zadbania o gości. Położenie przy pięknej linii brzegowej, z małymi zatoczkami i własną laguną pełną kolorowych rybek, robi ogromne wrażenie. To miejsce, w którym podwodny świat wciąż sprawia wrażenie niezniszczonego przez masową turystykę. Do hotelowej plaży jest całkiem kawałek, ale można zamówić podwózkę meleksem. Na miejscu brakuje jeszcze toalety i baru. Jest za to obsługa z minilodówką z napojami, która dwoi się i troi, żeby te niedogodności były jak najmniej odczuwalne. Według informacji, które otrzymaliśmy podczas pobytu, bar i pozostałe udogodnienia mają powstać w następnym roku. Pokoje są bardzo komfortowe i mają wysoki standard. Codzienne sprzątanie, wymiana ręczników, uzupełnianie kosmetyków i akcesoriów higienicznych — wszystko było dopilnowane. Środki higieniczne przygotowano dla każdej osoby, były też płatki kosmetyczne, a nawet zestaw do mycia zębów, gdyby ktoś zapomniał własnego. Personel sprzątający wykonywał swoją pracę bardzo dobrze, a po południu dodatkowo pukano do drzwi, żeby upewnić się, że niczego nam nie brakuje. Może zabrzmi to nietypowo, ale szczególnie urzekły nas… toalety w głównym budynku. Pierwszy raz spotkałam się w hotelowej toalecie ogólnodostępnej z materiałowymi ręczniczkami do wycierania rąk. Pachniało jak w Sephorze, a czystość była taka, jakby właśnie trwała walka o „złotą odznakę”. Brawo, tak trzymać! Zresztą cały obiekt był bardzo czysty i schludny, a obsługa uśmiechnięta, pomocna i zainteresowana komfortem gości. Największe uznanie należy się jednak kuchni i szefowi kuchni, Waledowi Ibrahimowi. Podczas wydawania posiłków był obecny, kontrolował pracę zespołu, przygotowywanie potraw i stan poszczególnych stanowisk. Z perspektywy osoby z doświadczeniem gastronomicznym bardzo to doceniam: standard nie utrzymuje się sam, ktoś musi go codziennie pilnować. W głównej restauracji szczególnie wyróżniała się stacja azjatycka, gdzie dania przygotowywano na życzenie, na oczach gościa. Stanowiska z mięsem, rybami, przystawkami, sałatami, deserami i owocami również zasługują na pochwałę. Jedzenie cieszyło oczy i rozpieszczało podniebienie. Każdy z nas znajdował coś dla siebie. Jestem wymagająca, jeśli chodzi o kuchnię, i przyznaję: uparcie szukałam czegoś, do czego mogłabym się „doczepić”. W głównej restauracji nie znalazłam. :) Barmani przy basenach robili wszystko, żeby gościom było przyjemnie i niczego nie brakowało. Obsługa sama proponowała włączenie jacuzzi. Menedżerowie pytali o wrażenia, słuchali uwag i szybko reagowali na potrzeby. Takie podejście zauważa się równie mocno jak wyposażenie hotelu. Są jednak obszary wymagające poprawy. Pierwszy to animacje. Na duży plus wyróżniała się Dominika z Polski: zagadywała, pytała o wrażenia i interesowała się samopoczuciem gości. Pozostałych animatorów widywałam znacznie rzadziej, a jedynemu koledze Dominiki, którego zauważyłam, brakowało energii i zaangażowania. Moim zdaniem ten zespół potrzebuje sprawnego koordynatora, pomysłów i lepszej współpracy — inaczej pozostanie najsłabszym punktem hotelu. Wieczorne animacje były na bardzo niskim poziomie. Rozumiem etap rozruchu, ale dorośli goście, wśród których podczas naszego pobytu przeważali Polacy, chcą nie tylko odpocząć po pracy, lecz także trochę się pobawić. Po naleganiach naszej grupy Dominika postarała się o dyskotekę. Niestety, kiedy goście już się roztańczyli, DJ wyłączył sprzęt — jeśli dobrze pamiętam, około godziny 23. Szkoda, bo zabawa właśnie się rozkręcała. Rozczarowała nas również restauracja azjatycka à la carte — i wyraźnie oddzielam ją od świetnej stacji azjatyckiej w restauracji głównej. Oświetlenie było tak słabe, że czytanie menu wymagało pomocy telefonów. Do tego długie oczekiwanie, pomyłki przy serwowaniu i pomijanie poszczególnych osób przy stole. Po tym doświadczeniu zrezygnowaliśmy z kolacji w restauracji włoskiej, wiedząc, że w głównej czeka przepyszne jedzenie. Uciążliwe były też komary lub meszki, które kąsały gości i utrudniały spokojne spędzanie wieczorów. Mimo tych zastrzeżeń Cleopatra Signature to najlepszy hotel w Marsa Alam, w jakim byłam w ciągu ostatnich sześciu lat. Niedociągnięcia są do poprawienia, a jakość kuchni, czystość, komfort i nastawienie personelu dają bardzo dobry powód, żeby tu przyjechać. Polecam każdemu, kto chce spróbować egipskiego luksusu, fantastycznego jedzenia i gościnności, za którą stoją konkretne działania, a nie tylko uśmiech na powitanie.
Pobyt w tym hotelu był naprawdę udany! Hotel jest nowy, wszystko świeże, nowoczesne i zadbane – zarówno pokoje, jak i całe wyposażenie robią bardzo dobre wrażenie. Jedzenie było bardzo smaczne, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Ogromnym atutem hotelu jest przepiękna rafa koralowa znajdująca się tuż przy hotelu – idealne miejsce do snorkelingu i podziwiania podwodnego świata. Na szczególne uznanie zasługuje również obsługa, która bardzo się stara, aby goście czuli się komfortowo. Chciałbym szczególnie wyróżnić Mohameda Rashada, który dbał o czystość naszego pokoju (5115 z pięknym widokiem na morze), zawsze pilnował, aby niczego nam nie brakowało i robił to z ogromnym zaangażowaniem i uśmiechem. Zdecydowanie polecam ten hotel! Mam nadzieję że jeszcze tu wrócę.
Super!!! Tu się wszystko zgadza!!!
Hotel jak najbardziej na 5 gwiazdek rafa piekna i dostepna z plazy trzy zatoki do wyboru najwieksza piaszczysta. Jedzenie na najwyszym poziomie wszystkie osoby w hotelu staraja sie by twoj pobyt byl jak najlepszyPolecam
Pokoje czyste i zadbane. Obsluga jak najbardziej w porzadku i bardzo pomocna. MOHAMED RAMADAN ATTA bardzo sympatyczny i skrupulatny. Pokój numer 3230.
Podróżuję od 15 lat, a doświadczenie zawodowe w zarządzaniu i gastronomii sprawia, że na hotele patrzę nie tylko oczami wypoczywającej turystki. Zwracam uwagę na organizację pracy, jakość obsługi i szczegóły, które pokazują, czy za pięknymi wnętrzami rzeczywiście stoi troska o gościa. Cleopatra Signature uwiódł mnie właśnie tymi szczegółami. Hotel jest niedawno otwarty, więc drobne potknięcia się zdarzają. Przy obiekcie na rozruchu to zrozumiałe — ważniejsze jest dla mnie to, jak pracownicy na nie reagują. A tutaj naprawdę widać chęć zadbania o gości. Położenie przy pięknej linii brzegowej, z małymi zatoczkami i własną laguną pełną kolorowych rybek, robi ogromne wrażenie. To miejsce, w którym podwodny świat wciąż sprawia wrażenie niezniszczonego przez masową turystykę. Do hotelowej plaży jest całkiem kawałek, ale można zamówić podwózkę meleksem. Na miejscu brakuje jeszcze toalety i baru. Jest za to obsługa z minilodówką z napojami, która dwoi się i troi, żeby te niedogodności były jak najmniej odczuwalne. Według informacji, które otrzymaliśmy podczas pobytu, bar i pozostałe udogodnienia mają powstać w następnym roku. Pokoje są bardzo komfortowe i mają wysoki standard. Codzienne sprzątanie, wymiana ręczników, uzupełnianie kosmetyków i akcesoriów higienicznych — wszystko było dopilnowane. Środki higieniczne przygotowano dla każdej osoby, były też płatki kosmetyczne, a nawet zestaw do mycia zębów, gdyby ktoś zapomniał własnego. Personel sprzątający wykonywał swoją pracę bardzo dobrze, a po południu dodatkowo pukano do drzwi, żeby upewnić się, że niczego nam nie brakuje. Może zabrzmi to nietypowo, ale szczególnie urzekły nas… toalety w głównym budynku. Pierwszy raz spotkałam się w hotelowej toalecie ogólnodostępnej z materiałowymi ręczniczkami do wycierania rąk. Pachniało jak w Sephorze, a czystość była taka, jakby właśnie trwała walka o „złotą odznakę”. Brawo, tak trzymać! Zresztą cały obiekt był bardzo czysty i schludny, a obsługa uśmiechnięta, pomocna i zainteresowana komfortem gości. Największe uznanie należy się jednak kuchni i szefowi kuchni, Waledowi Ibrahimowi. Podczas wydawania posiłków był obecny, kontrolował pracę zespołu, przygotowywanie potraw i stan poszczególnych stanowisk. Z perspektywy osoby z doświadczeniem gastronomicznym bardzo to doceniam: standard nie utrzymuje się sam, ktoś musi go codziennie pilnować. W głównej restauracji szczególnie wyróżniała się stacja azjatycka, gdzie dania przygotowywano na życzenie, na oczach gościa. Stanowiska z mięsem, rybami, przystawkami, sałatami, deserami i owocami również zasługują na pochwałę. Jedzenie cieszyło oczy i rozpieszczało podniebienie. Każdy z nas znajdował coś dla siebie. Jestem wymagająca, jeśli chodzi o kuchnię, i przyznaję: uparcie szukałam czegoś, do czego mogłabym się „doczepić”. W głównej restauracji nie znalazłam. :) Barmani przy basenach robili wszystko, żeby gościom było przyjemnie i niczego nie brakowało. Obsługa sama proponowała włączenie jacuzzi. Menedżerowie pytali o wrażenia, słuchali uwag i szybko reagowali na potrzeby. Takie podejście zauważa się równie mocno jak wyposażenie hotelu. Są jednak obszary wymagające poprawy. Pierwszy to animacje. Na duży plus wyróżniała się Dominika z Polski: zagadywała, pytała o wrażenia i interesowała się samopoczuciem gości. Pozostałych animatorów widywałam znacznie rzadziej, a jedynemu koledze Dominiki, którego zauważyłam, brakowało energii i zaangażowania. Moim zdaniem ten zespół potrzebuje sprawnego koordynatora, pomysłów i lepszej współpracy — inaczej pozostanie najsłabszym punktem hotelu. Wieczorne animacje były na bardzo niskim poziomie. Rozumiem etap rozruchu, ale dorośli goście, wśród których podczas naszego pobytu przeważali Polacy, chcą nie tylko odpocząć po pracy, lecz także trochę się pobawić. Po naleganiach naszej grupy Dominika postarała się o dyskotekę. Niestety, kiedy goście już się roztańczyli, DJ wyłączył sprzęt — jeśli dobrze pamiętam, około godziny 23. Szkoda, bo zabawa właśnie się rozkręcała. Rozczarowała nas również restauracja azjatycka à la carte — i wyraźnie oddzielam ją od świetnej stacji azjatyckiej w restauracji głównej. Oświetlenie było tak słabe, że czytanie menu wymagało pomocy telefonów. Do tego długie oczekiwanie, pomyłki przy serwowaniu i pomijanie poszczególnych osób przy stole. Po tym doświadczeniu zrezygnowaliśmy z kolacji w restauracji włoskiej, wiedząc, że w głównej czeka przepyszne jedzenie. Uciążliwe były też komary lub meszki, które kąsały gości i utrudniały spokojne spędzanie wieczorów. Mimo tych zastrzeżeń Cleopatra Signature to najlepszy hotel w Marsa Alam, w jakim byłam w ciągu ostatnich sześciu lat. Niedociągnięcia są do poprawienia, a jakość kuchni, czystość, komfort i nastawienie personelu dają bardzo dobry powód, żeby tu przyjechać. Polecam każdemu, kto chce spróbować egipskiego luksusu, fantastycznego jedzenia i gościnności, za którą stoją konkretne działania, a nie tylko uśmiech na powitanie.
Pobyt w tym hotelu był naprawdę udany! Hotel jest nowy, wszystko świeże, nowoczesne i zadbane – zarówno pokoje, jak i całe wyposażenie robią bardzo dobre wrażenie. Jedzenie było bardzo smaczne, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Ogromnym atutem hotelu jest przepiękna rafa koralowa znajdująca się tuż przy hotelu – idealne miejsce do snorkelingu i podziwiania podwodnego świata. Na szczególne uznanie zasługuje również obsługa, która bardzo się stara, aby goście czuli się komfortowo. Chciałbym szczególnie wyróżnić Mohameda Rashada, który dbał o czystość naszego pokoju (5115 z pięknym widokiem na morze), zawsze pilnował, aby niczego nam nie brakowało i robił to z ogromnym zaangażowaniem i uśmiechem. Zdecydowanie polecam ten hotel! Mam nadzieję że jeszcze tu wrócę.
Cleopatra Signature Marsa Alam

Podróżuję od 15 lat, a doświadczenie zawodowe w zarządzaniu i gastronomii sprawia, że na hotele patrzę nie tylko oczami wypoczywającej turystki. Zwracam uwagę na organizację pracy, jakość obsługi i szczegóły, które pokazują, czy za pięknymi wnętrzami rzeczywiście stoi troska o gościa. Cleopatra Signature uwiódł mnie właśnie tymi szczegółami. Hotel jest niedawno otwarty, więc drobne potknięcia się zdarzają. Przy obiekcie na rozruchu to zrozumiałe — ważniejsze jest dla mnie to, jak pracownicy na nie reagują. A tutaj naprawdę widać chęć zadbania o gości. Położenie przy pięknej linii brzegowej, z małymi zatoczkami i własną laguną pełną kolorowych rybek, robi ogromne wrażenie. To miejsce, w którym podwodny świat wciąż sprawia wrażenie niezniszczonego przez masową turystykę. Do hotelowej plaży jest całkiem kawałek, ale można zamówić podwózkę meleksem. Na miejscu brakuje jeszcze toalety i baru. Jest za to obsługa z minilodówką z napojami, która dwoi się i troi, żeby te niedogodności były jak najmniej odczuwalne. Według informacji, które otrzymaliśmy podczas pobytu, bar i pozostałe udogodnienia mają powstać w następnym roku. Pokoje są bardzo komfortowe i mają wysoki standard. Codzienne sprzątanie, wymiana ręczników, uzupełnianie kosmetyków i akcesoriów higienicznych — wszystko było dopilnowane. Środki higieniczne przygotowano dla każdej osoby, były też płatki kosmetyczne, a nawet zestaw do mycia zębów, gdyby ktoś zapomniał własnego. Personel sprzątający wykonywał swoją pracę bardzo dobrze, a po południu dodatkowo pukano do drzwi, żeby upewnić się, że niczego nam nie brakuje. Może zabrzmi to nietypowo, ale szczególnie urzekły nas… toalety w głównym budynku. Pierwszy raz spotkałam się w hotelowej toalecie ogólnodostępnej z materiałowymi ręczniczkami do wycierania rąk. Pachniało jak w Sephorze, a czystość była taka, jakby właśnie trwała walka o „złotą odznakę”. Brawo, tak trzymać! Zresztą cały obiekt był bardzo czysty i schludny, a obsługa uśmiechnięta, pomocna i zainteresowana komfortem gości. Największe uznanie należy się jednak kuchni i szefowi kuchni, Waledowi Ibrahimowi. Podczas wydawania posiłków był obecny, kontrolował pracę zespołu, przygotowywanie potraw i stan poszczególnych stanowisk. Z perspektywy osoby z doświadczeniem gastronomicznym bardzo to doceniam: standard nie utrzymuje się sam, ktoś musi go codziennie pilnować. W głównej restauracji szczególnie wyróżniała się stacja azjatycka, gdzie dania przygotowywano na życzenie, na oczach gościa. Stanowiska z mięsem, rybami, przystawkami, sałatami, deserami i owocami również zasługują na pochwałę. Jedzenie cieszyło oczy i rozpieszczało podniebienie. Każdy z nas znajdował coś dla siebie. Jestem wymagająca, jeśli chodzi o kuchnię, i przyznaję: uparcie szukałam czegoś, do czego mogłabym się „doczepić”. W głównej restauracji nie znalazłam. :) Barmani przy basenach robili wszystko, żeby gościom było przyjemnie i niczego nie brakowało. Obsługa sama proponowała włączenie jacuzzi. Menedżerowie pytali o wrażenia, słuchali uwag i szybko reagowali na potrzeby. Takie podejście zauważa się równie mocno jak wyposażenie hotelu. Są jednak obszary wymagające poprawy. Pierwszy to animacje. Na duży plus wyróżniała się Dominika z Polski: zagadywała, pytała o wrażenia i interesowała się samopoczuciem gości. Pozostałych animatorów widywałam znacznie rzadziej, a jedynemu koledze Dominiki, którego zauważyłam, brakowało energii i zaangażowania. Moim zdaniem ten zespół potrzebuje sprawnego koordynatora, pomysłów i lepszej współpracy — inaczej pozostanie najsłabszym punktem hotelu. Wieczorne animacje były na bardzo niskim poziomie. Rozumiem etap rozruchu, ale dorośli goście, wśród których podczas naszego pobytu przeważali Polacy, chcą nie tylko odpocząć po pracy, lecz także trochę się pobawić. Po naleganiach naszej grupy Dominika postarała się o dyskotekę. Niestety, kiedy goście już się roztańczyli, DJ wyłączył sprzęt — jeśli dobrze pamiętam, około godziny 23. Szkoda, bo zabawa właśnie się rozkręcała. Rozczarowała nas również restauracja azjatycka à la carte — i wyraźnie oddzielam ją od świetnej stacji azjatyckiej w restauracji głównej. Oświetlenie było tak słabe, że czytanie menu wymagało pomocy telefonów. Do tego długie oczekiwanie, pomyłki przy serwowaniu i pomijanie poszczególnych osób przy stole. Po tym doświadczeniu zrezygnowaliśmy z kolacji w restauracji włoskiej, wiedząc, że w głównej czeka przepyszne jedzenie. Uciążliwe były też komary lub meszki, które kąsały gości i utrudniały spokojne spędzanie wieczorów. Mimo tych zastrzeżeń Cleopatra Signature to najlepszy hotel w Marsa Alam, w jakim byłam w ciągu ostatnich sześciu lat. Niedociągnięcia są do poprawienia, a jakość kuchni, czystość, komfort i nastawienie personelu dają bardzo dobry powód, żeby tu przyjechać. Polecam każdemu, kto chce spróbować egipskiego luksusu, fantastycznego jedzenia i gościnności, za którą stoją konkretne działania, a nie tylko uśmiech na powitanie.
Pobyt w tym hotelu był naprawdę udany! Hotel jest nowy, wszystko świeże, nowoczesne i zadbane – zarówno pokoje, jak i całe wyposażenie robią bardzo dobre wrażenie. Jedzenie było bardzo smaczne, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Ogromnym atutem hotelu jest przepiękna rafa koralowa znajdująca się tuż przy hotelu – idealne miejsce do snorkelingu i podziwiania podwodnego świata. Na szczególne uznanie zasługuje również obsługa, która bardzo się stara, aby goście czuli się komfortowo. Chciałbym szczególnie wyróżnić Mohameda Rashada, który dbał o czystość naszego pokoju (5115 z pięknym widokiem na morze), zawsze pilnował, aby niczego nam nie brakowało i robił to z ogromnym zaangażowaniem i uśmiechem. Zdecydowanie polecam ten hotel! Mam nadzieję że jeszcze tu wrócę.
Super!!! Tu się wszystko zgadza!!!
Hotel jak najbardziej na 5 gwiazdek rafa piekna i dostepna z plazy trzy zatoki do wyboru najwieksza piaszczysta. Jedzenie na najwyszym poziomie wszystkie osoby w hotelu staraja sie by twoj pobyt byl jak najlepszyPolecam
Pokoje czyste i zadbane. Obsluga jak najbardziej w porzadku i bardzo pomocna. MOHAMED RAMADAN ATTA bardzo sympatyczny i skrupulatny. Pokój numer 3230.
Podróżuję od 15 lat, a doświadczenie zawodowe w zarządzaniu i gastronomii sprawia, że na hotele patrzę nie tylko oczami wypoczywającej turystki. Zwracam uwagę na organizację pracy, jakość obsługi i szczegóły, które pokazują, czy za pięknymi wnętrzami rzeczywiście stoi troska o gościa. Cleopatra Signature uwiódł mnie właśnie tymi szczegółami. Hotel jest niedawno otwarty, więc drobne potknięcia się zdarzają. Przy obiekcie na rozruchu to zrozumiałe — ważniejsze jest dla mnie to, jak pracownicy na nie reagują. A tutaj naprawdę widać chęć zadbania o gości. Położenie przy pięknej linii brzegowej, z małymi zatoczkami i własną laguną pełną kolorowych rybek, robi ogromne wrażenie. To miejsce, w którym podwodny świat wciąż sprawia wrażenie niezniszczonego przez masową turystykę. Do hotelowej plaży jest całkiem kawałek, ale można zamówić podwózkę meleksem. Na miejscu brakuje jeszcze toalety i baru. Jest za to obsługa z minilodówką z napojami, która dwoi się i troi, żeby te niedogodności były jak najmniej odczuwalne. Według informacji, które otrzymaliśmy podczas pobytu, bar i pozostałe udogodnienia mają powstać w następnym roku. Pokoje są bardzo komfortowe i mają wysoki standard. Codzienne sprzątanie, wymiana ręczników, uzupełnianie kosmetyków i akcesoriów higienicznych — wszystko było dopilnowane. Środki higieniczne przygotowano dla każdej osoby, były też płatki kosmetyczne, a nawet zestaw do mycia zębów, gdyby ktoś zapomniał własnego. Personel sprzątający wykonywał swoją pracę bardzo dobrze, a po południu dodatkowo pukano do drzwi, żeby upewnić się, że niczego nam nie brakuje. Może zabrzmi to nietypowo, ale szczególnie urzekły nas… toalety w głównym budynku. Pierwszy raz spotkałam się w hotelowej toalecie ogólnodostępnej z materiałowymi ręczniczkami do wycierania rąk. Pachniało jak w Sephorze, a czystość była taka, jakby właśnie trwała walka o „złotą odznakę”. Brawo, tak trzymać! Zresztą cały obiekt był bardzo czysty i schludny, a obsługa uśmiechnięta, pomocna i zainteresowana komfortem gości. Największe uznanie należy się jednak kuchni i szefowi kuchni, Waledowi Ibrahimowi. Podczas wydawania posiłków był obecny, kontrolował pracę zespołu, przygotowywanie potraw i stan poszczególnych stanowisk. Z perspektywy osoby z doświadczeniem gastronomicznym bardzo to doceniam: standard nie utrzymuje się sam, ktoś musi go codziennie pilnować. W głównej restauracji szczególnie wyróżniała się stacja azjatycka, gdzie dania przygotowywano na życzenie, na oczach gościa. Stanowiska z mięsem, rybami, przystawkami, sałatami, deserami i owocami również zasługują na pochwałę. Jedzenie cieszyło oczy i rozpieszczało podniebienie. Każdy z nas znajdował coś dla siebie. Jestem wymagająca, jeśli chodzi o kuchnię, i przyznaję: uparcie szukałam czegoś, do czego mogłabym się „doczepić”. W głównej restauracji nie znalazłam. :) Barmani przy basenach robili wszystko, żeby gościom było przyjemnie i niczego nie brakowało. Obsługa sama proponowała włączenie jacuzzi. Menedżerowie pytali o wrażenia, słuchali uwag i szybko reagowali na potrzeby. Takie podejście zauważa się równie mocno jak wyposażenie hotelu. Są jednak obszary wymagające poprawy. Pierwszy to animacje. Na duży plus wyróżniała się Dominika z Polski: zagadywała, pytała o wrażenia i interesowała się samopoczuciem gości. Pozostałych animatorów widywałam znacznie rzadziej, a jedynemu koledze Dominiki, którego zauważyłam, brakowało energii i zaangażowania. Moim zdaniem ten zespół potrzebuje sprawnego koordynatora, pomysłów i lepszej współpracy — inaczej pozostanie najsłabszym punktem hotelu. Wieczorne animacje były na bardzo niskim poziomie. Rozumiem etap rozruchu, ale dorośli goście, wśród których podczas naszego pobytu przeważali Polacy, chcą nie tylko odpocząć po pracy, lecz także trochę się pobawić. Po naleganiach naszej grupy Dominika postarała się o dyskotekę. Niestety, kiedy goście już się roztańczyli, DJ wyłączył sprzęt — jeśli dobrze pamiętam, około godziny 23. Szkoda, bo zabawa właśnie się rozkręcała. Rozczarowała nas również restauracja azjatycka à la carte — i wyraźnie oddzielam ją od świetnej stacji azjatyckiej w restauracji głównej. Oświetlenie było tak słabe, że czytanie menu wymagało pomocy telefonów. Do tego długie oczekiwanie, pomyłki przy serwowaniu i pomijanie poszczególnych osób przy stole. Po tym doświadczeniu zrezygnowaliśmy z kolacji w restauracji włoskiej, wiedząc, że w głównej czeka przepyszne jedzenie. Uciążliwe były też komary lub meszki, które kąsały gości i utrudniały spokojne spędzanie wieczorów. Mimo tych zastrzeżeń Cleopatra Signature to najlepszy hotel w Marsa Alam, w jakim byłam w ciągu ostatnich sześciu lat. Niedociągnięcia są do poprawienia, a jakość kuchni, czystość, komfort i nastawienie personelu dają bardzo dobry powód, żeby tu przyjechać. Polecam każdemu, kto chce spróbować egipskiego luksusu, fantastycznego jedzenia i gościnności, za którą stoją konkretne działania, a nie tylko uśmiech na powitanie.
Pobyt w tym hotelu był naprawdę udany! Hotel jest nowy, wszystko świeże, nowoczesne i zadbane – zarówno pokoje, jak i całe wyposażenie robią bardzo dobre wrażenie. Jedzenie było bardzo smaczne, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Ogromnym atutem hotelu jest przepiękna rafa koralowa znajdująca się tuż przy hotelu – idealne miejsce do snorkelingu i podziwiania podwodnego świata. Na szczególne uznanie zasługuje również obsługa, która bardzo się stara, aby goście czuli się komfortowo. Chciałbym szczególnie wyróżnić Mohameda Rashada, który dbał o czystość naszego pokoju (5115 z pięknym widokiem na morze), zawsze pilnował, aby niczego nam nie brakowało i robił to z ogromnym zaangażowaniem i uśmiechem. Zdecydowanie polecam ten hotel! Mam nadzieję że jeszcze tu wrócę.
Cleopatra Signature Marsa Alam - informacje
Najpopularniejsze udogodnienia:
- Darmowe Wi-Fi
- Leżaki i parasole w cenie
- Dla rodzin
- Spa
- TUI Service Center 24/7 + TUI App
Położenie:
- ok. 40 km od centrum El Qoseir
- ok. 30 min od centrum Port Ghalib
- czas dojazdu z lotniska ok. 30 min
- Jakość noclegu
- Lokalizacja
- Pokoje
- Obsługa
- Wartość
- Czystość
- Łukasz P2026-10-30Wyjątkowy
Pobyt w tym hotelu był naprawdę udany! Hotel jest nowy, wszystko świeże, nowoczesne i zadbane – zarówno pokoje, jak i całe wyposażenie robią bardzo dobre wrażenie. Jedzenie było bardzo smaczne, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Ogromnym atutem hotelu jest przepiękna rafa koralowa znajdująca się tuż przy hotelu – idealne miejsce do snorkelingu i podziwiania podwodnego świata. Na szczególne uznanie zasługuje również obsługa, która bardzo się stara, aby goście czuli się komfortowo. Chciałbym szczególnie wyróżnić Mohameda Rashada, który dbał o czystość naszego pokoju (5115 z pięknym widokiem na morze), zawsze pilnował, aby niczego nam nie brakowało i robił to z ogromnym zaangażowaniem i uśmiechem. Zdecydowanie polecam ten hotel! Mam nadzieję że jeszcze tu wrócę.
- Tourist106309569942026-10-29Wyjątkowy
Super!!! Tu się wszystko zgadza!!!
- ptaku p2026-10-28Wyjątkowy
Hotel jak najbardziej na 5 gwiazdek rafa piekna i dostepna z plazy trzy zatoki do wyboru najwieksza piaszczysta. Jedzenie na najwyszym poziomie wszystkie osoby w hotelu staraja sie by twoj pobyt byl jak najlepszyPolecam
Aż 57 201
Klientów skorzystało z pomocy w ramach dodatkowego ubezpieczenia od nagłych zachorowań i wypadków
689 420 zł
tyle wyniósł koszt obsługi medycznej pokryty jednorazowo przez ubezpieczyciela
Aż 9002
w przypadku tylu rezerwacji Klienci otrzymali zwrot kosztów wakacji w ramach ubezpieczenia od rezygnacji
Większość Klientów
rozszerza ubezpieczenia o pakiet All Inclusive - rozszerzenie ochrony od kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków o zdarzenia zaistniałe pod wpływem alkoholu
Dane Mondial Assistance
Sprawdź szczegóły wariantów ochrony »