
Na dzień dobry zostaliśmy powitani sokiem przez sympatyczną żonę właściciela i to była jedyna miła rzecz jaka nas spotkała podczas pobytu. Następnie zostaliśmy zaprowadzeni do pokoju, który okazał się dziuplą. Pokój bardzo ubogo wyposażony, brak telewizora oraz WiFi (tak, tak wiem, po co komu telewizor jak jedzie na wakacje. Ale co w przypadku, kiedy ktoś się źle poczuje, zachoruje? Ma siedzieć cały dzień w pokoju bez żadnej rozrywki? ) Poprzez umiejscowienie pokoju w dole, jest bardzo słaby zasięg w telefonie komórkowym. Pokoje sprzątane codziennie, lecz pościel i ręczniki były wymieniane tylko raz na cały pobyt (możliwe, że goście innej narodowości mieli wymieniane codziennie). Właściciel z pozoru wydaje się miły i uprzejmy, a tak na prawdę obserwował każdy nasz ruch. Kolejne niemiłe doświadczenie to fakt, iż z basenu można korzystać tylko wtedy jeśli zamówi się coś z restauracji. W innym wypadku właściciel robi o to problemy. Abstrakcją jest to, że właściciel miał nas na oku przez cały pobyt,nie życzył sobie, aby goście (Polacy) robili zakupy w sklepach w mieście. Nie ukrywając różnica cen w sklepach a w restauracji hotelowej była bardzo duża, za 0,5l butelkę wody Grek liczył sobie 1 euro, gdzie w sklepie w mieście za 2 euro można było kupić zgrzewkę wody (6 butelek x 1,5l). Jest spora różnica i nie ma się co dziwić, że goście woleli robić zakupy w mieście niż kupować u właściciela hotelu. Odnieśliśmy wrażenie, że jesteśmy tratowani "z góry" i ignorowani przez obsługę. Było widać większe zainteresowanie gośćmi innej narodowości (obsługa podchodziła i zagadywała, uśmiechali się, żartowali) a do nas podchodzili bez słowa. Nie zależało nam na tym, żeby być w centrum uwagi, tylko chodzi o zwyczajną kulturę i mogłoby się wydawać głupie "dzień dobry" dziękuję" czy "do widzenia" którego nie usłyszeliśmy ani razu od obsługi. Jednym słowem czuliśmy się jak intruzi. Na śniadania był bufet, bardzo ubogi, codziennie to samo, mały wybór serów i wędlin, praktycznie brak owoców, wszystko było wyliczone. Kolacje rozpoczynały się dopiero o 19:00 i dania były serwowane przez szefa kuchni, którym jest właściciel. Jedynym i największym zaskoczeniem był fakt, że kucharz potrafi dostosować się pod każdy typ diety i nietolerancji. Z czystym sumieniem trzeba przyznać, że dania które podawał były różnorodne, bardzo smaczne i dobrze przyprawione. Podsumowując, hotel ten jest dla ludzi, który lubią być obserwowani i nie mają dużych wymagań. Wielki plus dla bardzo miłej, sympatycznej i uśmiechniętej Pani rezydent Gosi z biura TUI.
Hotel bardzo ładny i w dobrej lokalizacji ale to tyle jeżeli chodzi o jego atuty. Będąc w hotelu trzeba sie przyzwyczaić do tego że jest się nie mile widzianym intruzem w domu Pana Mammisa. Właściciel hotelu jest nieustannie w swoim królestwie. Z początku sprawia wrażenie sympatycznego ale z czasem udowadnia jak bardzo gość hotelowy jest dla niego niewygodny. Pan Mammis również nie kryje swojej niechęci do Polaków. Hotel prowadzony przez rodzinę jest mało intymny dla hotelowiczòw. Syn właściciela jest konfidentem. Kiedy ojca nie ma w hotelu synek wszystko przekazuje ojcu co robili hotelowicze. Hotel nastawiony na starych i cichych ludzi którzy chodzą spac o 22 a wstają o 8. Niemile widziany jest smiech, taniec czy jaka kolwiek zabawa. Obiady średnio dobre jeżeli chodzi o śniadania to codziennie to samo. Klimatyzacja dodatkowo płatna i to za cały tydzien pobytu co nie bardzo jest uczciwe wobec klienta. Jeżeli jesteś Polakiem w wieku poniżej 40 lat i nie chodzisz spać o 22 to nie jedź tam. Męska część rodzinny Mammis to nie fajni ludzi. Co do miłych rzeczy to dopowiem że żona właściciela to jedyna miła osoba w całym hotelu.
Od samego przywitania po ostatni dzień spędzony w hotelu było wszystko w punkt. Hotel, restauracja jak i cały obszar bardzo ładny. Właściciele przemili, próbują zagadywać w polskim języku. Jedzenie w porządku, obaj kelnerzy pomocni, mili i uśmiechnięci. Ceny porównywalne do polskich restauracji. Cały hotel oceniam 10/10
Idealne miejsce na "naładowanie baterii" ;) Hotel położony kilka kroków od morza. Smaczna kolacja każdego dnia. Wina i drinki w cenach podobnych jak w Polsce. Świetna obsługa. Kelner Enea znakomicie dbał o wszystkich gości podczas pobytu. Polecam! ;)
Ogólnie to co do wyglądu samego hotelu jak i pokoi nie mam większych zastrzeżeń tak do właścicieli tego hotelu już znacznie więcej a mianowicie właściciel - szefem kuchni greckiej to nie jest jedzenie było okropne, chyba wszystkie składniki zakupowane były w Lidlu czy tego typu sklepach, nie miało nic wspólnego z grecką kuchnią. Pierwszego dnia byliśmy pozytywnie zaskoczeni kolacją lecz to tylko pozory bo każdego kolejnego dnia było już tylko gorzej. Jeśli chodzi o śniadania to przez calutki tydzień było dosłownie to samo co było już po paru dniach tak niefajne że po prostu się nie chciało już tego samego w kółko jeść. WŁAŚCICIEL NIE CIERPI POLAKÓW ale o tym wam nie powie sami zauważycie jeśli zdecydujecie się tam pojawić zapewniam (no chyba że będziecie wydawać kupę kasy na barze to wtedy nie odczujecie tego). Syn właściciela na pierwsze wrażenie wydaje się w porządku ale nie dajcie się zwieść pozorom wszystko donosi tatusiowi. Ogólnie to jeśli macie zamiar odpocząć sobie po swojemu to nie macie czego tam szukać bo oprócz nocy greckiej nic kompletnie się tam nie dzieje w tym hotelu jak jesteś głośnym wczasowiczem to wszyscy będą się na Ciebie gapić jakbyś był jakimś zbereźnikiem. Jeśli chodzi o obsługę hotelową to tutaj nic złego nie mogę powiedzieć, gdy przybyliśmy ze znajomymi do hotelu przywitała nas miło napojem pomarańczowym żona właściciela, kelnerzy bardzo sympatyczni jak i załoga odpowiedzialna za porządek w pokojach. Jako całokształt pobytu tam nie jestem zadowolony przez atmosferę w hotelu ale gdyby właściciel zastanowił się nad zatrudnieniem szefa kuchni GRECKIEJ i organizowałby jakieś atrakcje dla wczasowiczów to było by na prawdę bardzo sympatycznie
Na dzień dobry zostaliśmy powitani sokiem przez sympatyczną żonę właściciela i to była jedyna miła rzecz jaka nas spotkała podczas pobytu. Następnie zostaliśmy zaprowadzeni do pokoju, który okazał się dziuplą. Pokój bardzo ubogo wyposażony, brak telewizora oraz WiFi (tak, tak wiem, po co komu telewizor jak jedzie na wakacje. Ale co w przypadku, kiedy ktoś się źle poczuje, zachoruje? Ma siedzieć cały dzień w pokoju bez żadnej rozrywki? ) Poprzez umiejscowienie pokoju w dole, jest bardzo słaby zasięg w telefonie komórkowym. Pokoje sprzątane codziennie, lecz pościel i ręczniki były wymieniane tylko raz na cały pobyt (możliwe, że goście innej narodowości mieli wymieniane codziennie). Właściciel z pozoru wydaje się miły i uprzejmy, a tak na prawdę obserwował każdy nasz ruch. Kolejne niemiłe doświadczenie to fakt, iż z basenu można korzystać tylko wtedy jeśli zamówi się coś z restauracji. W innym wypadku właściciel robi o to problemy. Abstrakcją jest to, że właściciel miał nas na oku przez cały pobyt,nie życzył sobie, aby goście (Polacy) robili zakupy w sklepach w mieście. Nie ukrywając różnica cen w sklepach a w restauracji hotelowej była bardzo duża, za 0,5l butelkę wody Grek liczył sobie 1 euro, gdzie w sklepie w mieście za 2 euro można było kupić zgrzewkę wody (6 butelek x 1,5l). Jest spora różnica i nie ma się co dziwić, że goście woleli robić zakupy w mieście niż kupować u właściciela hotelu. Odnieśliśmy wrażenie, że jesteśmy tratowani "z góry" i ignorowani przez obsługę. Było widać większe zainteresowanie gośćmi innej narodowości (obsługa podchodziła i zagadywała, uśmiechali się, żartowali) a do nas podchodzili bez słowa. Nie zależało nam na tym, żeby być w centrum uwagi, tylko chodzi o zwyczajną kulturę i mogłoby się wydawać głupie "dzień dobry" dziękuję" czy "do widzenia" którego nie usłyszeliśmy ani razu od obsługi. Jednym słowem czuliśmy się jak intruzi. Na śniadania był bufet, bardzo ubogi, codziennie to samo, mały wybór serów i wędlin, praktycznie brak owoców, wszystko było wyliczone. Kolacje rozpoczynały się dopiero o 19:00 i dania były serwowane przez szefa kuchni, którym jest właściciel. Jedynym i największym zaskoczeniem był fakt, że kucharz potrafi dostosować się pod każdy typ diety i nietolerancji. Z czystym sumieniem trzeba przyznać, że dania które podawał były różnorodne, bardzo smaczne i dobrze przyprawione. Podsumowując, hotel ten jest dla ludzi, który lubią być obserwowani i nie mają dużych wymagań. Wielki plus dla bardzo miłej, sympatycznej i uśmiechniętej Pani rezydent Gosi z biura TUI.
Hotel bardzo ładny i w dobrej lokalizacji ale to tyle jeżeli chodzi o jego atuty. Będąc w hotelu trzeba sie przyzwyczaić do tego że jest się nie mile widzianym intruzem w domu Pana Mammisa. Właściciel hotelu jest nieustannie w swoim królestwie. Z początku sprawia wrażenie sympatycznego ale z czasem udowadnia jak bardzo gość hotelowy jest dla niego niewygodny. Pan Mammis również nie kryje swojej niechęci do Polaków. Hotel prowadzony przez rodzinę jest mało intymny dla hotelowiczòw. Syn właściciela jest konfidentem. Kiedy ojca nie ma w hotelu synek wszystko przekazuje ojcu co robili hotelowicze. Hotel nastawiony na starych i cichych ludzi którzy chodzą spac o 22 a wstają o 8. Niemile widziany jest smiech, taniec czy jaka kolwiek zabawa. Obiady średnio dobre jeżeli chodzi o śniadania to codziennie to samo. Klimatyzacja dodatkowo płatna i to za cały tydzien pobytu co nie bardzo jest uczciwe wobec klienta. Jeżeli jesteś Polakiem w wieku poniżej 40 lat i nie chodzisz spać o 22 to nie jedź tam. Męska część rodzinny Mammis to nie fajni ludzi. Co do miłych rzeczy to dopowiem że żona właściciela to jedyna miła osoba w całym hotelu.
Mammis Beach Hotel
Określ poszczególne parametry aby wyświetlić ofertę

Na dzień dobry zostaliśmy powitani sokiem przez sympatyczną żonę właściciela i to była jedyna miła rzecz jaka nas spotkała podczas pobytu. Następnie zostaliśmy zaprowadzeni do pokoju, który okazał się dziuplą. Pokój bardzo ubogo wyposażony, brak telewizora oraz WiFi (tak, tak wiem, po co komu telewizor jak jedzie na wakacje. Ale co w przypadku, kiedy ktoś się źle poczuje, zachoruje? Ma siedzieć cały dzień w pokoju bez żadnej rozrywki? ) Poprzez umiejscowienie pokoju w dole, jest bardzo słaby zasięg w telefonie komórkowym. Pokoje sprzątane codziennie, lecz pościel i ręczniki były wymieniane tylko raz na cały pobyt (możliwe, że goście innej narodowości mieli wymieniane codziennie). Właściciel z pozoru wydaje się miły i uprzejmy, a tak na prawdę obserwował każdy nasz ruch. Kolejne niemiłe doświadczenie to fakt, iż z basenu można korzystać tylko wtedy jeśli zamówi się coś z restauracji. W innym wypadku właściciel robi o to problemy. Abstrakcją jest to, że właściciel miał nas na oku przez cały pobyt,nie życzył sobie, aby goście (Polacy) robili zakupy w sklepach w mieście. Nie ukrywając różnica cen w sklepach a w restauracji hotelowej była bardzo duża, za 0,5l butelkę wody Grek liczył sobie 1 euro, gdzie w sklepie w mieście za 2 euro można było kupić zgrzewkę wody (6 butelek x 1,5l). Jest spora różnica i nie ma się co dziwić, że goście woleli robić zakupy w mieście niż kupować u właściciela hotelu. Odnieśliśmy wrażenie, że jesteśmy tratowani "z góry" i ignorowani przez obsługę. Było widać większe zainteresowanie gośćmi innej narodowości (obsługa podchodziła i zagadywała, uśmiechali się, żartowali) a do nas podchodzili bez słowa. Nie zależało nam na tym, żeby być w centrum uwagi, tylko chodzi o zwyczajną kulturę i mogłoby się wydawać głupie "dzień dobry" dziękuję" czy "do widzenia" którego nie usłyszeliśmy ani razu od obsługi. Jednym słowem czuliśmy się jak intruzi. Na śniadania był bufet, bardzo ubogi, codziennie to samo, mały wybór serów i wędlin, praktycznie brak owoców, wszystko było wyliczone. Kolacje rozpoczynały się dopiero o 19:00 i dania były serwowane przez szefa kuchni, którym jest właściciel. Jedynym i największym zaskoczeniem był fakt, że kucharz potrafi dostosować się pod każdy typ diety i nietolerancji. Z czystym sumieniem trzeba przyznać, że dania które podawał były różnorodne, bardzo smaczne i dobrze przyprawione. Podsumowując, hotel ten jest dla ludzi, który lubią być obserwowani i nie mają dużych wymagań. Wielki plus dla bardzo miłej, sympatycznej i uśmiechniętej Pani rezydent Gosi z biura TUI.
Hotel bardzo ładny i w dobrej lokalizacji ale to tyle jeżeli chodzi o jego atuty. Będąc w hotelu trzeba sie przyzwyczaić do tego że jest się nie mile widzianym intruzem w domu Pana Mammisa. Właściciel hotelu jest nieustannie w swoim królestwie. Z początku sprawia wrażenie sympatycznego ale z czasem udowadnia jak bardzo gość hotelowy jest dla niego niewygodny. Pan Mammis również nie kryje swojej niechęci do Polaków. Hotel prowadzony przez rodzinę jest mało intymny dla hotelowiczòw. Syn właściciela jest konfidentem. Kiedy ojca nie ma w hotelu synek wszystko przekazuje ojcu co robili hotelowicze. Hotel nastawiony na starych i cichych ludzi którzy chodzą spac o 22 a wstają o 8. Niemile widziany jest smiech, taniec czy jaka kolwiek zabawa. Obiady średnio dobre jeżeli chodzi o śniadania to codziennie to samo. Klimatyzacja dodatkowo płatna i to za cały tydzien pobytu co nie bardzo jest uczciwe wobec klienta. Jeżeli jesteś Polakiem w wieku poniżej 40 lat i nie chodzisz spać o 22 to nie jedź tam. Męska część rodzinny Mammis to nie fajni ludzi. Co do miłych rzeczy to dopowiem że żona właściciela to jedyna miła osoba w całym hotelu.
Od samego przywitania po ostatni dzień spędzony w hotelu było wszystko w punkt. Hotel, restauracja jak i cały obszar bardzo ładny. Właściciele przemili, próbują zagadywać w polskim języku. Jedzenie w porządku, obaj kelnerzy pomocni, mili i uśmiechnięci. Ceny porównywalne do polskich restauracji. Cały hotel oceniam 10/10
Idealne miejsce na "naładowanie baterii" ;) Hotel położony kilka kroków od morza. Smaczna kolacja każdego dnia. Wina i drinki w cenach podobnych jak w Polsce. Świetna obsługa. Kelner Enea znakomicie dbał o wszystkich gości podczas pobytu. Polecam! ;)
Ogólnie to co do wyglądu samego hotelu jak i pokoi nie mam większych zastrzeżeń tak do właścicieli tego hotelu już znacznie więcej a mianowicie właściciel - szefem kuchni greckiej to nie jest jedzenie było okropne, chyba wszystkie składniki zakupowane były w Lidlu czy tego typu sklepach, nie miało nic wspólnego z grecką kuchnią. Pierwszego dnia byliśmy pozytywnie zaskoczeni kolacją lecz to tylko pozory bo każdego kolejnego dnia było już tylko gorzej. Jeśli chodzi o śniadania to przez calutki tydzień było dosłownie to samo co było już po paru dniach tak niefajne że po prostu się nie chciało już tego samego w kółko jeść. WŁAŚCICIEL NIE CIERPI POLAKÓW ale o tym wam nie powie sami zauważycie jeśli zdecydujecie się tam pojawić zapewniam (no chyba że będziecie wydawać kupę kasy na barze to wtedy nie odczujecie tego). Syn właściciela na pierwsze wrażenie wydaje się w porządku ale nie dajcie się zwieść pozorom wszystko donosi tatusiowi. Ogólnie to jeśli macie zamiar odpocząć sobie po swojemu to nie macie czego tam szukać bo oprócz nocy greckiej nic kompletnie się tam nie dzieje w tym hotelu jak jesteś głośnym wczasowiczem to wszyscy będą się na Ciebie gapić jakbyś był jakimś zbereźnikiem. Jeśli chodzi o obsługę hotelową to tutaj nic złego nie mogę powiedzieć, gdy przybyliśmy ze znajomymi do hotelu przywitała nas miło napojem pomarańczowym żona właściciela, kelnerzy bardzo sympatyczni jak i załoga odpowiedzialna za porządek w pokojach. Jako całokształt pobytu tam nie jestem zadowolony przez atmosferę w hotelu ale gdyby właściciel zastanowił się nad zatrudnieniem szefa kuchni GRECKIEJ i organizowałby jakieś atrakcje dla wczasowiczów to było by na prawdę bardzo sympatycznie
Na dzień dobry zostaliśmy powitani sokiem przez sympatyczną żonę właściciela i to była jedyna miła rzecz jaka nas spotkała podczas pobytu. Następnie zostaliśmy zaprowadzeni do pokoju, który okazał się dziuplą. Pokój bardzo ubogo wyposażony, brak telewizora oraz WiFi (tak, tak wiem, po co komu telewizor jak jedzie na wakacje. Ale co w przypadku, kiedy ktoś się źle poczuje, zachoruje? Ma siedzieć cały dzień w pokoju bez żadnej rozrywki? ) Poprzez umiejscowienie pokoju w dole, jest bardzo słaby zasięg w telefonie komórkowym. Pokoje sprzątane codziennie, lecz pościel i ręczniki były wymieniane tylko raz na cały pobyt (możliwe, że goście innej narodowości mieli wymieniane codziennie). Właściciel z pozoru wydaje się miły i uprzejmy, a tak na prawdę obserwował każdy nasz ruch. Kolejne niemiłe doświadczenie to fakt, iż z basenu można korzystać tylko wtedy jeśli zamówi się coś z restauracji. W innym wypadku właściciel robi o to problemy. Abstrakcją jest to, że właściciel miał nas na oku przez cały pobyt,nie życzył sobie, aby goście (Polacy) robili zakupy w sklepach w mieście. Nie ukrywając różnica cen w sklepach a w restauracji hotelowej była bardzo duża, za 0,5l butelkę wody Grek liczył sobie 1 euro, gdzie w sklepie w mieście za 2 euro można było kupić zgrzewkę wody (6 butelek x 1,5l). Jest spora różnica i nie ma się co dziwić, że goście woleli robić zakupy w mieście niż kupować u właściciela hotelu. Odnieśliśmy wrażenie, że jesteśmy tratowani "z góry" i ignorowani przez obsługę. Było widać większe zainteresowanie gośćmi innej narodowości (obsługa podchodziła i zagadywała, uśmiechali się, żartowali) a do nas podchodzili bez słowa. Nie zależało nam na tym, żeby być w centrum uwagi, tylko chodzi o zwyczajną kulturę i mogłoby się wydawać głupie "dzień dobry" dziękuję" czy "do widzenia" którego nie usłyszeliśmy ani razu od obsługi. Jednym słowem czuliśmy się jak intruzi. Na śniadania był bufet, bardzo ubogi, codziennie to samo, mały wybór serów i wędlin, praktycznie brak owoców, wszystko było wyliczone. Kolacje rozpoczynały się dopiero o 19:00 i dania były serwowane przez szefa kuchni, którym jest właściciel. Jedynym i największym zaskoczeniem był fakt, że kucharz potrafi dostosować się pod każdy typ diety i nietolerancji. Z czystym sumieniem trzeba przyznać, że dania które podawał były różnorodne, bardzo smaczne i dobrze przyprawione. Podsumowując, hotel ten jest dla ludzi, który lubią być obserwowani i nie mają dużych wymagań. Wielki plus dla bardzo miłej, sympatycznej i uśmiechniętej Pani rezydent Gosi z biura TUI.
Hotel bardzo ładny i w dobrej lokalizacji ale to tyle jeżeli chodzi o jego atuty. Będąc w hotelu trzeba sie przyzwyczaić do tego że jest się nie mile widzianym intruzem w domu Pana Mammisa. Właściciel hotelu jest nieustannie w swoim królestwie. Z początku sprawia wrażenie sympatycznego ale z czasem udowadnia jak bardzo gość hotelowy jest dla niego niewygodny. Pan Mammis również nie kryje swojej niechęci do Polaków. Hotel prowadzony przez rodzinę jest mało intymny dla hotelowiczòw. Syn właściciela jest konfidentem. Kiedy ojca nie ma w hotelu synek wszystko przekazuje ojcu co robili hotelowicze. Hotel nastawiony na starych i cichych ludzi którzy chodzą spac o 22 a wstają o 8. Niemile widziany jest smiech, taniec czy jaka kolwiek zabawa. Obiady średnio dobre jeżeli chodzi o śniadania to codziennie to samo. Klimatyzacja dodatkowo płatna i to za cały tydzien pobytu co nie bardzo jest uczciwe wobec klienta. Jeżeli jesteś Polakiem w wieku poniżej 40 lat i nie chodzisz spać o 22 to nie jedź tam. Męska część rodzinny Mammis to nie fajni ludzi. Co do miłych rzeczy to dopowiem że żona właściciela to jedyna miła osoba w całym hotelu.
Mammis Beach Hotel - informacje
Najpopularniejsze udogodnienia:
- TUI Service Center 24/7 + TUI App
Położenie:
- Hotel położony jest przy cichej ulicy, około 2 km od centrum miejscowości Kardamena. Kompleks studyjny znajduje się naprzeciwko, w odległości krótkiego spaceru. Miasto Kos oddalone jest o około 30 km.
- Odległość do plaży ok. 20 m
- Odległość do centrum miasta ok. 2 km
- Jakość noclegu
- Lokalizacja
- Pokoje
- Obsługa
- Wartość
- Czystość
- Marta P2018-09-19
Hotel bardzo ładny i w dobrej lokalizacji ale to tyle jeżeli chodzi o jego atuty. Będąc w hotelu trzeba sie przyzwyczaić do tego że jest się nie mile widzianym intruzem w domu Pana Mammisa. Właściciel hotelu jest nieustannie w swoim królestwie. Z początku sprawia wrażenie sympatycznego ale z czasem udowadnia jak bardzo gość hotelowy jest dla niego niewygodny. Pan Mammis również nie kryje swojej niechęci do Polaków. Hotel prowadzony przez rodzinę jest mało intymny dla hotelowiczòw. Syn właściciela jest konfidentem. Kiedy ojca nie ma w hotelu synek wszystko przekazuje ojcu co robili hotelowicze. Hotel nastawiony na starych i cichych ludzi którzy chodzą spac o 22 a wstają o 8. Niemile widziany jest smiech, taniec czy jaka kolwiek zabawa. Obiady średnio dobre jeżeli chodzi o śniadania to codziennie to samo. Klimatyzacja dodatkowo płatna i to za cały tydzien pobytu co nie bardzo jest uczciwe wobec klienta. Jeżeli jesteś Polakiem w wieku poniżej 40 lat i nie chodzisz spać o 22 to nie jedź tam. Męska część rodzinny Mammis to nie fajni ludzi. Co do miłych rzeczy to dopowiem że żona właściciela to jedyna miła osoba w całym hotelu.
- Ewa N2018-09-14Wyjątkowy
Od samego przywitania po ostatni dzień spędzony w hotelu było wszystko w punkt. Hotel, restauracja jak i cały obszar bardzo ładny. Właściciele przemili, próbują zagadywać w polskim języku. Jedzenie w porządku, obaj kelnerzy pomocni, mili i uśmiechnięci. Ceny porównywalne do polskich restauracji. Cały hotel oceniam 10/10
- micha_b582018-09-14Wyjątkowy
Idealne miejsce na "naładowanie baterii" ;) Hotel położony kilka kroków od morza. Smaczna kolacja każdego dnia. Wina i drinki w cenach podobnych jak w Polsce. Świetna obsługa. Kelner Enea znakomicie dbał o wszystkich gości podczas pobytu. Polecam! ;)
Aż 57 201
Klientów skorzystało z pomocy w ramach dodatkowego ubezpieczenia od nagłych zachorowań i wypadków
689 420 zł
tyle wyniósł koszt obsługi medycznej pokryty jednorazowo przez ubezpieczyciela
Aż 9002
w przypadku tylu rezerwacji Klienci otrzymali zwrot kosztów wakacji w ramach ubezpieczenia od rezygnacji
Większość Klientów
rozszerza ubezpiecznia o pakiet All Inclusive - rozszerzenie ochrony od kosztów leczenia i następstw nieszcześliwych wypadków o zdarzenia zaistniałe pod wpływem alkoholu
Określ poszczególne parametry aby wyświetlić ofertę