Kairaba Beach Hotel - informacje
Najpopularniejsze udogodnienia:
- Darmowe Wi-Fi
- Piaszczysta plaża
- Spa
- TUI Service Center 24/7 + TUI App
Położenie:
- bezpośrednio przy plaży
- czas dojazdu z lotniska ok. 30 min
- Lokalizacja
- Jakość noclegu
- Pokoje
- Obsługa
- Wartość
- Czystość
- MagdaSzumiec2024-12-21
Hotel jak hotel. To poprostu Afryka. Natomiast ma fatalne sąsiedztwo. Polecam zabrać korki do uszu. Nie ma szans spać. Muzyka z hotelu obok uniemożliwia jakikolwiek sensl. Nie pomagają nawet korki do uszu. Przykro mi to pisać bo sam hotel jest na dobrym dobrym afrykańskim poziomie.
- piotrkuczynski2018-03-06Bardzo dobry
Zacytuję Pierce’a Brosnana z filmu „Nauka spadania” : „Było wspaniale. Najgorsza miejscówka od 20 lat” ;-) I obie części tego oksymoronu są prawdziwe. Gambia, to biedny kraj. Hotel 5* jest zapewne na ich warunki czymś niezwykłym. My z żona jesteśmy jednak trochę rozpuszczeni, bo od ponad 30 lat jeździmy po świecie. Po prostu bywaliśmy w nieporównanie lepszych warunkach. To ich 5* to wg mnie może niecałe 4*, a może nawet 3,5* ;-) w wielu innych miejscach. Z przykładów: przytkana umywalka, której przez 3 dni nie udało się im naprawić i musieliśmy zmienić pokój ;-), zdarzające się awarie prądu (kilkanaście sekund do kilku minut), WI-FI teoretycznie w każdym pokoju, ale ten ich Internet jest dziwny (poza tym też zdarzają się awarie) – nie z każdą stroną można się połączyć przez smartfon z Androidem, czasem trzeba użyć Chrom, czasem jedynie tablet jest lekarstwem. W większych szczegółach. Łazienki jak w hotelu 3*, pokój i taras/balkon jest ok, może 4* chociaż jakość ręczników i mydła jest słabiutka. Ale ile człowiek spędza czasu w pokoju? Uwaga na małpy – jeśli balkon jest otwarty po południu to wpadają do pokoju i kradną żywność (najchętniej torebeczki z cukrem ;-). Śniadania? Klasycznie angielskie (są nawet jaja w koszulce, czyli poached eggs). Generalnie w hotelu większość do brytyjscy emeryci. Nie radzę liczyć na rozrywki i jakieś animacje. Nic z tych rzeczy – pełny reset ;-). Można wykupić HB, a wtedy do wyboru dwie restauracje („Shikra” i „Casa Fernando”). Mając HB płaci się jedynie za napoje (1,5 l wody ok 2 euro, duże piwo blisko 2,5 euro). Jedzenie niezłe i a la carte jest spory wybór. Czasem w „Shikra” jest bufet. Mały, ale smacznie, a co najważniejsze bardzo mało ludzi (wielu je na mieście). Pogoda jest zazwyczaj w styczniu/lutym ok, ale jeśli ktoś nie lubi wiatru od oceanu to zachwycony nie będzie. Różne portale w dość dziwny sposób pokazują temperaturę w regionie Kololi – zazwyczaj ją zawyżają. Zapewne dlatego, że czujniki maja w głębi kraju albo na słońcu. Tripadvisor nie dopuszcza podawania linków, więc tylko wspomnę, że należy znaleźć norweski instytut meteorologii i poszukać Kololi w Gambii – tam podawana jest temperatura w cieniu. Jeśli jest 23-24 stopnie to w cieniu jest dużo chłodniej (wiatr). W nocy wtedy poniżej 20 stopni. Ale można nie używać wtedy klimatyzacji (nowoczesna i cicha). Na basenie radzę wybierać miejsca od 12 w górę do 17. Im wyższy numer (na postumentach parasoli) tym wcześniej pojawia się tam słońce. Część woli początkowe numery, ale wg mnie te dalsze są lepsze, bo zawsze można złapać słońce na trawie do południa, a potem pod parasolem. Fatalne są miejsca ze środkowymi numerami – po wschodniej stronie. Tam jest ciągle cień, a kiedy temperatura jest niska to nie jest zabawne. Podsumowując – dałbym 3,5* do w porywach 4*, ale radość tubylców, ciągłe uśmiechy, słońce i woda, przyroda (dużo ptaków) w olbrzymiej części problemy zerowały. Po prostu przebywając tam dłużej człowiek do pewnych rzeczy musiałby się tam przyzwyczaić albo przestać ich lubić ;-)
