Bodrum Park Resort - informacje
Najpopularniejsze udogodnienia:
- Piaszczysta plaża
- Leżaki i parasole w cenie
- Dla rodzin
- Spa
- Kryty basen
- TUI Service Center 24/7 + TUI App
Położenie:
- ok. 16 km od centrum Bodrum
- bezpośrednio przy plaży
- czas dojazdu z lotniska ok. 45 min
- Lokalizacja
- Jakość noclegu
- Pokoje
- Obsługa
- Wartość
- Czystość
- Krystian B2026-05-09Wyjątkowy
Super miejsce, super mili ludzie bardzo dobre jedzenie i alkohol. Wszędzie czysto i schludnie.
- Beata M2026-05-09Bardzo dobry
Dzień dobry Wszystkim, Wybraliśmy się z żoną do hotelu w terminie 26.04. - 3.05.2026 r., pogoda doskonała, ale nie w dniu powrotu do Polski. Przez cały czas praktycznie mieliśmy słońce i temperaturę w zakresie 24-28 C, poza ostatnim dniem, kiedy to spadła do +7 C o godz. 9:00, po prostu nastąpiło chwilowe załamanie. W tym samym czasie w Polsce było 27 C, gdzie przez cały wcześniejszy tydzień panowało średnio +8 C. Krótko mówiąc, udało nam się :). Do resortu z lotniska dojechaliśmy ok. 6:00 rano, a zakwaterowanie mieliśmy ok. 11:00, także nie było dramatu. Na całym terenie dominuje zabudowa dwupiętrowych domków, z dużymi tarasami ok. 15 mkw. Resort oddalony jest od centrum Bodrum, a dokładnie dworca PKS o 18 km. Na szczęście do dyspozycji jest bus, który odjeżdża regularnie codziennie, a kurs zaczyna o 8:40, 9:00, 9;30, 10:00, 11:00, 11:30 i tak przeważnie co półgodziny, rzadziej co godzinę i w niektórych momentach co dwadzieścia minut, ostatni odjazd do Bodrum jest o 21:00, a z Bodrum do hotelu o 23:00. Rozpiska z godzinami widnieje na recepcji. Bilet kosztuje 68 lir, płaci się kartą, ale można też gotówką i również w euro, ale nie opłaca się, ponieważ koszt to 2 euro, co w przeliczeniu daje ok. 8,50 zł, a w lirach 5,80 zł plus ewentualna prowizja banku za przewalutowanie. U mnie w ING 3 %, czyli 0,17 zł do każdego biletu, więc niech będzie ok. 6 zł kartą. Przejazd w jedną jak i drugą stronę trwa ok. 30 minut. Bus jedzie zawsze na tzw. dworzec busików przy którym we wtorki odbywa się największy bazar. Na bazarze od razu wyczują skąd jesteście i będę zagadywać po polsku "kolega, za darmo, chodź, pokażę ci", oczywiście wiele innych słów również znają, a w przeważającej większości każdego mężczyznę nazywają "Michał", a kobiety "Karolina". Są też akcenty polityczne np. "je...ć PiS", "je...ć Kaczyńskiego" lub "ruc...a mucha karalucha". Koszulki można kupić już od 100 lir, dresy, bluzy, perfumy, zasłony, majtki, skarpetki, co chcecie. Ostrzegam, że ichniejsze słodycze typu hałwa i inne, które tam w zestawie pięciu sztuk było w cenie 6 euro, 200 metrów dalej w kierunku portu w małym markecie były po 4 euro, a w samym centrum przy nabrzeżu po 5 euro. Odzież im bliżej nabrzeża tym droższa, więc faktycznie na bazarze można ją zakupić dużo taniej i trzeba się targować, bo cenę średnio zbija się o ok. 60-70 %, a błędem Polaków jest myślenie, że jak komuś uda się zbić 30-50% to czuje się wygranym. Turcy mają wysokość takiego rabatu wliczony już od samego początku w cenę, więc sami sobie odpowiedzcie, kto tu jest zwycięzcą. Wracając do resortu, faktycznie jak wielu opisuje, znajduje się na dużym obszarze, dzięki czemu nie czuć ścisku, ale my byliśmy na początku sezonu, więc było mało gości i nie wszystkie atrakcje były czynne, łącznie z pełną kuchnią. Dopiero od 1 maja, kiedy zjechało zdecydowanie więcej gości, otwarta została cała kuchnia, aquapark, amfiteatr, bary przy plaży. W między czasie czyścili korty tenisowe, było boisko do siatkówki plażowej, jakieś place zabaw, małe boisko do piłki nożnej. Jedzenie bardzo dobre i duży wybór, ale powtarzalne, więc jak ktoś nie lubi eksperymentować i popróbować wszystkiego, może czuć się znużony monotonią potraw. Duży wybór pieczywa, słodyczy, w pewnym momencie wystawionych było ok. 6-8 tortów, lody i co fajne, na ośrodku wystawione są lodówki z bezpłatną wodą. Przy recepcji są trzy rodzaje w szklanych buteleczkach (zwykła gazowana, cytrynowa i jabłkowa). Przy basenie, a dokładnie piętro wyżej są lodówki z fantą, spritem, colą. W hotelu nie ma bransoletek, więc każdy korzysta ze wszystkiego w formule all inclusive. Kelnerzy i barmani podchodzą i pytają, czy podać coś do picia, są bardzo uprzejmi, niektórzy nawet bardzo dobrze radzą sobie z polskim. W przeważając ilości dominowały cztery nacje: Polacy, Anglicy, Turcy i Rosjanie. W pokojach schludnie i ładnie, ale pewne rzeczy wymagają remontu, jak np. szczeliny w drzwiach wejściowych przez które do pokoju dostał się jakiś robaczek bądź przy silniejszym wietrze był odczuwalny spory świst, ale to jest pogoda. Cały resort na pewno wymaga remontu, szczególnie w częściach wspólnych jak toalety przy restauracji, recepcji, czy basenie. Ogólnie panuje porządek, dbają, żeby wszystko było jak najbardziej ok. Przy kolacji często odbywały się jakieś występy artystyczne np. przepięknie wystylizowane tancerki, której akompaniowała piosenkarka. W lobby, czyli nad restauracją od ok. 21:30 odbywały się codziennie jakieś występy np. qwartet z RPA, pokaz tańca towarzyskiego przez Latynosów, karaoke, dyskoteka itd. W amfiteatrze odbywały się dyskoteki dla dzieci, ale i dla dorosłych z pokazem erotycznie ubranych i tańczących pań. Wieczory bywały chłodne, więc nie było problemu o poproszenie koca, czy kołdry na recepcji, załatwiali to błyskawicznie. Jak zamknęliśmy sobie kartę wejściową w pokoju, to po pięciu minutach pojawił się chłopak, który rozwiązał sprawę. Samo Bodrum bardzo ciekawe i urokliwe, masa knajp, dyskotek, luksusowych jachtów, ładnie zagospodarowanego nabrzeża przy porcie. Piwo drogie, bo jedno wyszło coś ok. 28 zł. Ogólnie miasto tętniące wieczorem życiem, więc nie ma nudy. My postanowiliśmy zorganizować sobie dwudniową wycieczkę na wyspę Kos, która oddalona jest zaledwie o 4 km. Pamiętajcie, że do Turcji wjedziecie na dowód osobisty, więc jeżeli takim dokumentem posłużyliście się przy wjeździe, to do końca Waszych wojaży posługujecie się nim, bo takowy został zarejestrowany w ich systemie. Proponujemy wypłynąć z punktu "Tilos Travel Bodrum", który mieści się przy samym Bodrum Castle, które polecamy zwiedzić, bo jest ciekawe historycznie, szczególnie, że wewnątrz znajduje się też muzeum, gdzie można oglądnąć filmy z lat 60 - tych, jak nurkowie wydobywali z dna morza znaleziska. Na terenie znajduje się też kilka pawi, więc jest to też jakaś forma atrakcji. Bilet wstępu to 23 euro. Z racji tego, że katamaran SEA STAR wypływał o 8:30, a należy być wcześniej, bo 7;45, aby przejść odprawę, to musieliśmy wziąć taxi z hotelu, które kosztowało nas 25 dolarów. I tutaj pewna ciekawostka, licznik w tureckich taksówkach widnieje w lusterku. Zastanawiałem się w pewnym momencie, dlaczego co jakiś czas na lusterku zmieniają się cyfry, a to okazała się kwota za aktualnie przejechany dystans, więc nie ma mowy, że ktoś Was oszuka. Aha, bilet na Kos w dwie strony to wydatek 40 euro na osobę, w jedną 25. My zabookowaliśmy bilet na powrót w dniu następnym popołudniu. Ogólnie w większości przypadków promy wypływają na Kos tylko rano np. 8:30 lub 9:15 i wracają 16:00 lub 17:00 w zależności od operatora. Z biura z którego płynęliśmy na Kos proponowali nam ich wypożyczalnię aut za 40 euro bez depozytu, ale sami znaleźliśmy sobie dosłownie tuż obok za 30 euro/doba i również bez depozytu nowego Hyundaia I10 z automatyczną skrzynią biegów i z przebiegiem 2000 km, auto sprawdziło się bez zarzutu. Wypożyczalnia nazywała się GEORGE, 10 metrów od ronda przy marinie w Kos. Gość wyluzowany, nawet nie sprawdzał auta po zdaniu. Oczywiście jak to Grecy, w aucie nie poodkurzane, taki mały syf, ale cóż, kto by się tam tym przejmował. Kos zaplanowaliśmy na dwa dni, a mieliśmy sporo punktów do odwiedzenia, co się udało. Spaliśmy w miejscowości Kardamena w Hotelu Agrelli, przyjemny, ładny i czysty. Koszt za dwie osoby ze śniadaniem to 65 euro z ich podatkiem turystycznym. Samo Kos na dwa dni to wystraczające wrażenia i każdemu polecałbym taki sposób zwiedzenia wyspy, bo raczej nie wyobrażam sobie lecieć na Kos na tydzień, ponieważ zanudziłbym się tam. Zdecydowanie lepszą opcją jest polecieć na all inclusie do Turcji, bo jest znacząco lepsze niż greckie i popłynąć sobie na wycieczkę na Kos. Odwrotna sytuacja jest dla mnie stratą czasu i pieniędzy, ponieważ Kos było w tym terminie prawie że bezludne, mało atrakcji, zaniedbane miejsca turystyczne, zniszczone drogi, ogólnie bałagan i widoczna beztroska, żeby nie nazwać tego biedą. Na pewno godne polecenia są takie miejsca jak: całe Kefalos, Agios Thelogos Beach, Agios Stefanos Beach, Park Las Plaka (Profitis Ilias-Katsoundria), gdzie można podziwiać pawie, które podchodzą na metr, Zamek w Antimachii, Zamek Palaio Pyli - piękne widoki, a jeszcze piękniejsze z tawerny, która mieści się naprzeciwko, Wioska Zia, która faktycznie jest urokliwa i warto do niej podjechać na zachód słońca, warto też podjechać na Therma Beach, gdzie w malutkim oczku wodnym na kilkanaście osób, wypływa ciepła woda, która miesza się z chłodnymi falami. Na koniec zostaje miasto Kos z Nerantzia Castle, pomnikiem Hipokratesa i drzewem pod którym rzekomo się uczył, co jest tylko dopowiedzianą historią, a nie rzeczywistością. Ogólnie zjechanie całej wyspy to ok. 250 km, koszt paliwa 25 euro, litr benzyny to delikatnie ponad 2 euro, a diesel 1,8 euro. Cały wyjazd w tej formule uważamy za bardzo udany i polecamy każdemu, kto lubi aktywnie zwiedzać.
- halina20152026-05-04Bardzo dobry
W hotelu Bodrum Park spędziliśmy wspaniały tydzień. Jest on położony jakąś godzinę jazdy od lotniska w miejscu bardzo odosobnionym. Na terenie hotelu jest jeden market, w którym są wysokie ceny w porównaniu z tymi w mieście, ale do Bodrum to godzina drogi, więc właściciel wykorzystuje sytuację, cóż takie jest prawo rynku. W recepcji jest rozkład jazdy dolmuszy, które odjeżdżają z okolic hotelu. Jeżdżą często i nawet nam się trafiło, że według rozkładu:) Jeżeli chodzi o sam resort, to składa się on z budynku głównego i wielu domków rozrzuconych na ogromnym terenie. Hotel położony jest na wzgórzu, więc trzeba się trochę nachodzić. Jest mnóstwo schodów albo pochyłości do pokonania. Basen zewnętrzny duży i nie za głęboki (130cm). Drugiego basenu ze zjeżdżalniami nie zwiedzaliśmy. Plaża, to żwirek, ale w wodzie już kamienie, bez butów do wody się nie obejdzie. Wzdłuż brzegu długie pomosty z leżakami i łóżkami do leżenia. Bar przy plaży bar przy basenie, bar w lobby, lodziarnia i ciastkarnia w lobby oraz przy basenie. Bar z przekąskami i kącik kawowy również przy basenie. Restauracja główna ogromna, jedzenia mnóstwo i ogromny wybór zarówno podczas śniadania jak i podczas lanczu i kolacji. Obsługa w restauracji, barach i recepcji miła i uśmiechnięta. Panie sprzątające dostępne codziennie. Na całym terenie lodówki wypełnione buteleczkami wody gazowanej i niegazowanej a także coca coli i mirindy. Pokoje czyste, wyposażone w napoje, kosmetyki. Ogólnie z czystym sumieniem polecamy ten hotel
