Kiedy przyjechaliśmy do JAZ Grand Marsa, naprawdę liczyliśmy na spokojny, udany wypoczynek. Hotel na początku wyglądał obiecująco — blisko lotniska, zadbane lobby, miła obsługa pokojowa, pokoje w miarę czyste. Człowiek miał wrażenie, że trafił w dobre miejsce. Niestety, to pozytywne pierwsze wrażenie bardzo szybko zaczęło się rozsypywać.
Największym rozczarowaniem była kuchnia. Codziennie to samo, bez jakiejkolwiek kreatywności, bez tematycznych kolacji, które w hotelach tej klasy są standardem. Jedzenie mdłe, niedopieczone, pozbawione smaku. Do tego chaos w restauracji — walka o czysty stolik, bo wiele z nich było po prostu zostawionych po poprzednich gościach. Zamiast przyjemności z posiłku — frustracja i poczucie, że nikt nad tym nie panuje.
W barach sytuacja wyglądała równie słabo. Długie czekanie, powolna obsługa, a drinki tak słabe, że trudno było uwierzyć, że to all inclusive.
Przy basenie panowie z obsługi zbierali zamówienia i… znikali. Potrafili wrócić dopiero po godzinie. W praktyce szybciej było samemu podejść do baru niż liczyć na obsługę, która powinna dbać o gości, a nie utrudniać im wypoczynek.
Największym problemem hotelu jest jednak ogólna jakość obsługi. W wielu momentach wyglądało to tak, jakby pracownicy wykonywali swoje obowiązki za karę — bez energii, bez zaangażowania, bez jakiejkolwiek chęci pomocy. Brakowało uśmiechu, inicjatywy i podstawowej proaktywności. O wszystko trzeba było prosić, przypominać i czekać, często bez rezultatu. W hotelu, który aspiruje do wysokich ocen, to absolutnie nie powinno mieć miejsca.
Baseny były bez zastrzeżeń — czyste, zadbane, przyjemne.
Animacje — przeciętne. Animatorzy starali się, ale brakowało im energii, pomysłów i budżetu. Mało atrakcji, mało gości z zewnątrz — czuć było, że hotel oszczędza na wszystkim.
Plaża i zejście do morza — standard jak na Egipt.
Wi‑Fi — jak na Egipt naprawdę ok.
Zapachy i hałasy — bez zarzutów.
Klimatyzacja działała bez problemu.
Woda w pokoju była uzupełniana codziennie.
Łazienka to kolejny minus. Zażółkła wanna, stary prysznic przytwierdzony na stałe, zużyta sanitarka. To nie są drobiazgi — to elementy, które wpływają na codzienny komfort i nie powinny wyglądać tak w hotelu, który zbiera tyle zachwytów.
Ręczniki przy basenie i plaży wymieniono może raz przez cały tydzień.
Niby detal, ale bardzo psuje ogólne wrażenie i pokazuje, jak niski jest tu standard obsługi.
Warto też wspomnieć o typowym dla Egiptu „naciąganiu”. Ciągłe zaczepianie, próby sprzedaży, oczekiwanie napiwków za rzeczy, które powinny być standardem. Jeśli ktoś jedzie pierwszy raz, może czuć się tym naprawdę zmęczony.
Najbardziej nieprzyjemna była jednak sytuacja z managerką Oksaną.
Podeszła do nas na basenie, pytając o opinię. Powiedzieliśmy szczerze, że jedzenie jest słabe. W odpowiedzi usłyszeliśmy jedynie, że „przecież macie restaurację à la carte”, która przysługuje raz na pobyt. Żeby wyjść z sytuacji, zapytała nas o 10 rano, co chcielibyśmy zjeść — co było kompletnie oderwane od problemu, bo nie chodziło o jeden posiłek, tylko o całą jakość kuchni.
A później sprowadziła do nas delegację managerów, jakby nasza opinia była atakiem, a nie informacją zwrotną. I mimo tej całej sceny nikt nie zaproponował żadnego rozwiązania. Zero empatii, zero chęci poprawy, zero profesjonalizmu.
I tu pojawia się pytanie: dlaczego tyle osób zachwyca się tym hotelem?
Bo jeśli spojrzeć na realne doświadczenie — słabe jedzenie, powolna obsługa, walka o stolik, brak reakcji na uwagi gości, zużyte łazienki — trudno zrozumieć te entuzjastyczne opinie. Może dla wielu osób to są pierwsze wakacje i nie mają porównania. Wtedy łatwo zachwycić się czymś, co w rzeczywistości jest po prostu przeciętne.
Hotel ma potencjał. Ma dobre położenie, cenę, zadbane lobby i miłą obsługę pokojową. Ale na ten moment minusy przyćmiewają wszystko. Zamiast wypoczynku zostaje poczucie, że można było wybrać lepiej.
Na koniec dodam tylko, że moja ocena tego hotelu to 2/5. Nie najniższa, bo baseny, lokalizacja, Wi‑Fi i obsługa pokojowa były w porządku — ale zdecydowanie poniżej oczekiwań, głównie przez słabą kuchnię, powolną i niezaangażowaną obsługę oraz brak profesjonalnej reakcji na zgłaszane uwagi. To nie był pobyt katastrofalny, ale na pewno nie taki, do którego chciałoby się wrócić.
Piotr P2026-04-27