Jardim Atlantico - informacje
Najpopularniejsze udogodnienia:
- Kryty basen
- TUI Service Center 24/7 + TUI App
Położenie:
- ok. 1,5 km od centrum Prazeresu
- czas dojazdu z lotniska ok. 60 min
- ok. 2 km od szlaku Levada Nova
- Lokalizacja
- Jakość noclegu
- Pokoje
- Obsługa
- Wartość
- Czystość
- Artur B2026-04-06
Hotel położony jest w fajnym miejscu, gdzie można aktywnie spędzić czas chodząc po ścieżkach trekkingowych jednak jest on już leciwy i czas w nim się zatrzymał w latach 90tych. Moja niska ocena wynika z faktu posługiwania się standardem 4 gwiazdkowym gdzie w mojej ocenie Hotel miałby trudności z uzyskaniem 3 gwiazdek w Europie Kontynentalnej. Hotel sam w sobie nie ma nic ciekawego do zaoferowania swoim gościom sprawdzi się jedynie w przypadku bazy noclegowej na piesze wędrówki bo za dnia nie ma tam co robić. Jedzenie w postaci śniadań i kolacji bardzo skromne i ledwo zjadliwe, słaba organizacja pracy pogłębia koszmar na stołówce (brak przygotowanych miejsc oraz oczekiwanie na obsługę kelnerską podczas kolacji). Byliśmy w apartamentach położonych poniżej głównego budynku gdzie w marcu było zimno, a elektryczny grzejnik słabo się sprawdzał. Pokój w którym byliśmy był wysłużony i lata świetności ma już dawno za sobą. Apartament dysponował sporym balkonem z widokiem na Atlantyk jednak było brak w nim leżaków do opalania były jedynie krzesła i stolik więc można byłoby lepiej to zorganizować. Obsługa Hotelu pozostawia wiele do życzenia pracują bez żadnego zaangażowania, co wpływa na ogólną słabą ocenę Hotelu. Jedyne co trzeba przyznać to w Hotelu było w miarę czysto .
- hlackowska2017-12-19
ZALETY: -przepiękne widoki sprzed hotelu; -świeże, smaczne jedzenie; -czysto; -miła obsługa (chociaż zorientowana na niemieckiego klienta) WADY: -roboty budowlane pod tarasem (ciężarówki, koparki, robotnicy z ciężkim sprzętem) -brak live cooking, -monotonne posiłki, -ciasna, niewygodna stołówka -nienowoczesny; Hotel znajduje się około godziny od lotniska. Położony na klifie, około 400 metrów nad oceanem. Wokół rozciągają się bajeczne widoki. Bardzo czyste powietrze- cudownie się oddycha. Dla osób, które nie mogą wypożyczyć na miejscu samochodu bardzo utrudnione jest zwiedzenie wyspy. Hotel oferuje wycieczki, jednak pierwszeństwo zawsze mają turyści niemieccy, więc może się okazać, że mimo wcześniejszej, prawidłowej rezerwacji nie ma nas na liście- po interwencji w recepcji zwykle udaje się odbyć zaplanowaną wycieczkę, podczas której hotelowy przewodnik posługuje się językiem niemieckim, dopiero po zwróceniu uwagi używa również języka angielskiego. Na terenie hotelu trudności z zasięgiem, słabe wifi. Duży, czysty pokój codziennie sprzątany, w pełni wyposażona kuchnia (brak kubków o standardowej pojemności). Łazienka duża, wygodna, przestronna, bez wentylacji, małe okienko wychodzące na korytarz. Z pokoju w budynku głównym (8102) widok na budowę (I plan) i ocean (II plan). Od wczesnych godzin rannych w pokoju słychać hałasy dochodzące zarówno z kuchni i stołówki, jak i robót budowlanych, o ciszy nie może być więc mowy. Odgłosy koparki, przesuwanej blachy w połączeniu z zapachem z kanalizacji i nieustannej obecności robotników pod tarasem skutecznie uniemożliwają relaks i wyciszenie. Po interwencji propozycja zmiany pokoju na bungalow- duża odległość od budynku głównego, w którym podawane były posiłki i możliwość skorzystania z infrastruktury hotelu (basen, recepcja z wifi). Hotel dla aktywnych, zorientowanych na samodzielne zwiedzanie wyspy
- kjszmidt2017-12-17Bardzo dobry
Znając wcześniejsze, bardzo pochlebne opinie, nastawiłem się bardzo dobrze do tygodniowego, grudniowego pobytu w tym wielokrotnie nagradzanym i chwalonym przez większość gości hotelu. Wiedziałem też, czego się spodziewać po obejrzeniu setek zdjęć i wielu filmów z tego miejsca, które rzeczywiście zachęcały do odwiedzin. Niestety, wiele spraw spowodowało, że przeżyliśmy z żoną, oprócz bardzo miłych chwil, również sporo rozczarowań. Najpierw plusy. Jardim Atlantico położony jest pięknie, prawie 500 metrów nad Atlantykiem i dwoma małymi portami na peryferiach Madery: Jardim do Mar (z lewej strony) i Paul do Mar (z prawej). Widoki, zwłaszcza o zachodzie słońca, dalekie i wspaniałe, również z większości pokoi w bungalowach i budynku głównym. Bardzo zadbane tereny zielone wokół hotelu, ze ścieżką ekologiczną do trenowania gołych stóp. Niestety, i tu pierwsze rozczarowanie, szlak do Paul do Mar, prowadzący górskim wąwozem, będący dla mnie jednym z głównych powodów odwiedzin tego hotelu, zamknięty z powodu remontu ścieżki i lecących kamieni. Drugi duży plus to obszerne, czyste i świetnie wyposażone pokoje z wielkim łożem, aneksem kuchennym (pełne wyposażenie z czajnikiem), TV satelitarną, lodówką i wielkimi szafami. Czysta i duża łazienka z wanną i starą suszarką do włosów. Stan pokoju standardowego, w głównym budynku bardzo dobry. Niestety, kiedy się kwateruje w tym miejscu i kiedy przez cały tydzień trwają jakieś dziwne roboty przed balkonami i tarasami, to trudno mówić o relaksie i wyciszeniu, z którego hotel wszak słynie (vide zdjęcia!). Zdecydowanie lepiej mieli goście zakwaterowani poniżej w bungalowach i warto przyszłym bywalcom radzić tę opcję. Tak bardzo chwalone wyżywienie w Jardim, wyraźnie "skrojone" pod Niemców, nie wzbudzało jakichś większych zachwytów, ale nie jest złe. Dobre śniadania z wyciskanymi sokami i rożnym rodzajem pieczywa oraz podstawowymi daniami w tego rodzaju miejscu, jednak bez omletów czy naleśników (w ogolę restauracja, co dziwne, bez live cooking). Średnia kawa, kilka liściastych, "ekologicznych" herbat. Do kolacji napoje już odpłatne i to drogo: np. lampka wina - 3 euro, woda sodowa - 2.80 euro. Kolacje urozmaicone, codziennie ryby i dania z owocami morza, mięsa i dania jarskie. Dobre desery z ciastami i tortami wyrabianymi na miejscu, niezbyt dużo owoców, nawet maderskich bananów. Jeszcze raz: wyżywienie niezłe, ale w sumie rozczarowujące w stosunku do peanów przeczytanych na forach internetowych. A przede wszystkim rozczarowująca ciasnota w restauracji: stolik przy stoliku, niemiecki emeryt przy niemieckim emerycie, więc głośne rozmowy i przepychanie się przy stolikach. Zdecydowanie za mała restauracja! Goście w grudniu, jak wynika już z opisu, to prawie wyłącznie niemieccy emeryci, nie tak mili jak mogłoby się wydawać z innych miejsc, patrzący wilkiem na rozmawiających, zresztą super miłych, Rodaków, którzy "przeszkadzają" im czytać w sali klubowej (pięknej!) ich codzienny "Bild". Jedna z takich zmarszczonych emerytek zwróciła mi uwagę, że przechodzę przez parkan naszego tarasu i nie wiadomo po co chodzę wzdłuż budynku. Kiedy odparłem, że przechodzę przez parkan naszego, a nie jej, balkonu i po prostu szukam dobrego miejsca do najlepszych ujęć fotograficznych, ta żachnęła się i obraziła na cały tydzień. Program animacyjny i kulturalny "szyty" również pod Niemców 65 plus, a w ogóle obsługa hotelu głównie skoncentrowana na nich. Innym rozczarowaniem była nierzetelność recepcjonistów w zapisywaniu się na wycieczki busami hotelowymi (do Funchal, Jardim do Mar czy Paul do Mar): nam i kilku osobom zdarzyło się skreślenie, choć rezerwowaliśmy miejsca w odpowiednim terminie, a na te miejsca wpisywanie ... gości z Niemiec. Po jednej i drugiej małej awanturze recepcja poprawiła się pod tym względem, ale spory niesmak pozostał. Hotel "Jardim Atlantico" jest tak położony, że - owszem - mamy piękne widoki, ale w grudniu mamy również ciągłe mżawki, deszcze, chmury - jednym słowem huśtawkę pogodową. Przez cały tydzień nie było dnia bez deszczu! Choć znamy klimat Madery (to nasza trzecia wizyta na tej pięknej wyspie), to ta huśtawka popsuła pobyt i wycieczki na lewady czy nad ocean. Wychodzi na to, że grudzień nie jest dobrym czasem na Maderę - warto więc poradzić przyszłym turystom, by raczej wybierali wiosnę lub lato-wczesną jesień. Tego samego dnia na dole w Jardim do Mar czy w Funchal ciepło, na klifie w "Jardim Atlantico" - chłodno i deszczowo. Prazeres - mała wieś obok hotelu - to miłe miejsce, gdzie wszyscy wszystkich pozdrawiają, z ogrodem botanicznym i małym zoo, niezłą restauracją w centrum i supermarketem. Nieco powyżej wioski jest też wejście do lewady, w obu kierunkach: do Calhety (w prawo) i do Ponta do Pargo (w lewo). Jednak i tutaj lekkie rozczarowanie, ponieważ pożary sprzed dwóch lat znacznie oszpeciły te piękne szlaki i wycieczka traci na estetyce. Reasumując, niezły hotel w pięknym miejscu, z cudownymi widokami przy dobrej pogodzie, jednak w grudniu to miejsce w centrum kapryśnej pogody, remontów i nie tak znów świetnego menu. Oraz oaza niemieckich emerytów.
