ICON PHONE Pobierz aplikację
Aplikacja mobilna - zeskanuj i pobierz Łatwe wyszukiwanie ofert i zarządzanie rezerwacją
22 270 31 20 Ikona serca symbolizująca ulubione lub polecane treści na blogu TUIUlubione Ikona sylwetki osoby symbolizująca użytkownika lub profil na TUI BlogZaloguj się do myTUI

Singapur: azjatycki lew o łagodnym obliczu

Singapur to miasto-państwo, w sanskrycie „Miasto Lwa”, tygiel kulturowy, lecz w zupełnie odmiennym klimacie niż wiele innych miast na świecie, które określa się tym mianem. Na czym polega ta odmienność? Przede wszystkim na niesamowitym porządku i bezpieczeństwie jakie oferuje to miejsce, a także na wielu zasadach tam obowiązujących i ułatwiających życie zarówno mieszkańcom, jak i turystom, tłumnie ściągającym, aby na własne oczy przekonać się, jak niezwykłym zakątkiem jest Singapur.

Tak, zdecydowanie Singapur jest dostojny jak lew, a dla nieprzestrzegających reguł, może być równie „groźny”. Ale bez paniki, wystarczy trochę rozeznać się w temacie i dostosować się do rzeczywistości, a w zamian dostaniemy czystość, poczucie spokoju i bonus w postaci czegoś, czego nie uświadczymy chociażby w Europie. O czym mowa? Na przykład o zasadzie rezerwacji miejsc w tzw. hawker center (czyli halach i kompleksach stoisk oferujących posiłki) oraz na wieczornych i nocnych marketach kulinarnych. Miejsca te rezerwować można zostawiając na stoliku portfel i/lub telefon. I nikt, absolutnie nikt, nie pomyśli nawet żeby Cię tych rzeczy i miejsca pozbawić. Brzmi niewiarygodnie, ale tak właśnie jest 😊

Co do klimatu jeszcze, lecz w innym znaczeniu – nie owijając w bawełnę, dla osób przyzwyczajonych do raczej łagodnego klimatu europejskiego ten panujący w Singapurze może być na początku dość trudny i zaskakujący. Gdy wyjdziemy z samolotu poczujemy się jak… w saunie. Albo może bardziej jak w palmiarni, ponieważ Singapur to też cudowna roślinność, bogata w gatunki, których nie uświadczymy w naszej strefie klimatycznej.

To miasto jest jednym wielkim parkiem/ogrodem/lasem, poprzecinanym budynkami i ulicami. A ponieważ drugą naturą człowieka jest przyzwyczajenie, to wystarczy niedługi czas, by przyzwyczaić się do panujących tam warunków atmosferycznych i w pełni cieszyć atrakcjami miasta oraz… deszczem, który przychodzi i odchodzi niespodziewanie, czasem dość gwałtownie, więc dobrze mieć na podorędziu parasol. Można wykorzystać go również do ochrony przed słońcem, które nawet za chmurami dość mocno opala w tej części świata.

Singapur, zieleń w mieście

Food street, choć nie do końca

Skoro zahaczyliśmy już o jedzenie, to warto ten temat rozwinąć. Kulinarnie Singapur to mieszanka wpływów i tradycji z całej właściwie Azji i nie tylko. Zapewne jedną z pierwszych rzeczy przychodzących nam na myśl w tym momencie to sławny durian. Jest on sprzedawany wszędzie i tak, jego zapach jest specyficzny, ale do tego też można się przyzwyczaić i traktować jako ciekawostkę. Jeśli boimy się skosztować tego przysmaku (dla Singapurczyków to wszak przysmak), to możemy podejść do tematu mniej inwazyjnie i zacząć od wyrobów z duriana, a tych jest mnóstwo: od cukierków i ciastek, przez napoje, aż po czekoladę i chrupki. Do odważnych świat należy!

Jeśli nie skusimy się na duriana, to koniecznie należy spróbować typowego singapurskiego śniadania, czyli kaya toast. Są to tosty posmarowane masłem, dżemem kokosowym, podawane z lekko (naprawdę lekko, ale możemy poprosić o wersję bardziej ściętą) ugotowanym jajkiem, które w tymże jajku się macza.

Co do wspomnianych hawker centres, to ich obecność na mapie Singapuru ma znaczenie historyczne i kulturowe. Część z tych obiektów dotowana jest przez państwo, a ceny tam są naprawdę niskie. Ich wystrój jest prosty, lekko chaotyczny, ale wybór stoisk ogromny, momentami przyprawiający o zawrót głowy, również dzięki zapachom rozchodzącym się z każdego takiego stoiska. Co więcej, każde z nich jest regularnie kontrolowane i oceniane pod kątem higieny i każdemu przyznawane są oceny, wyeksponowane w odpowiednio widocznym miejscu, dzięki czemu możemy czuć się pewniej podczas naszych gastronomicznych prób i poszukiwań. Hawkes center to Singapur w pigułce, czyli szaleństwo, ale w granicach normy.

Natomiast jeśli chodzi o nocne targi, to jednym z najpopularniejszym z nich jest Lau Pa Sat. Tutaj nie pokuszę się o żadne polecenia, ponieważ samo zwiedzanie tego targu (umiejscowionego w odrestaurowanej wiktoriańskiej hali targowej oraz pod ową halą) jest przeżyciem, a decyzja „czego dziś spróbujemy” jeszcze większym.

Singapur, street food, jedzenie uliczne

Co warto zobaczyć w Singapurze?

No dobrze, ale spełnienie kulinarne to jedno, a spełnienie w zwiedzaniu to drugie. Najbardziej ikonicznym miejscem jest oczywiście Marina Bay Sands. Pobyt w tym hotelu to nie lada wydatek, ale jeśli nie chcemy tam nocować, a chcielibyśmy obejrzeć panoramę miasta z góry, to mam świetną wiadomość. Jest to możliwe, należy jedynie kupić „bilet” do baru znajdującego się na szczycie budynku i w jego ramach zamówić coś z karty, a potem rozkoszować się trunkiem z widokiem na Singapur.

Stamtąd niedaleko jest do kolejnej ikony miasta, czyli Gardens by the Bay. Sztuczne drzewa – to brzmi źle, prawda? A wygląda pięknie! Poza tym jedynie ich konstrukcja jest sztuczna, a porastają je jak najbardziej prawdziwe rośliny, tworzące coś na kształt pionowych ogrodów. Między drzewami umieszczone są pomosty, można więc przespacerować się na wysokości i z bliska zobaczyć ten futurystyczny projekt będący wizytówką dokonanego już postępu, wizji i nieustannego rozwoju Singapuru. Każdego wieczoru odbywa się tam również spektakl, na który składa się pokaz świateł „oplatających” drzewa i dopasowanej do tego muzyki. Parafrazując znane powiedzenie – im dalej w park, tym więcej drzew i w przypadku Singapuru jest to sama prawda, bowiem Gardens by the Bay to też rozległy park składający się z trzech ogrodów tworzących niemalże dżunglę w środku miasta.

Co poza tym? Na pewno nie można ominąć ogrodów botanicznych (singapurski ogród dla fanów przyrody to po prostu raj na Ziemi!), parku Fort Canning (składającego się de facto z 9 parków historycznych) dzielnic Chinatown i Little India, a także dzielnicy biznesowej. Stamtąd spacerem warto udać się na tzw. Helix Bridge, czyli most dla pieszych wzorowany na spirali DNA.

Singapur słynie też z zoo, po części otwartego dla zwierząt oraz last but not least, wyspy Sentosa, połączonej ze stałym lądem, dzięki czemu możemy dotrzeć tam pieszo, ale do wyboru jest też autobus i kolejka linowa. Sentosa to kolejne flagowe miejsce pokazujące rozmach Singapuru. Wyspa jest swoistym lunaparkiem dla dorosłych i dzieci. Oprócz plaży, znajdziemy tam park rozrywki Universal Studios, kolejkę grawitacyjną, park linowy, kasyno, akwarium, muzea i wiele, wiele innych. Godnym uwagi przystankiem jest też dzielnica Clarke Quay, w sąsiedztwie rzeki, z kolorowymi, kolonialnymi zabudowaniami, a po zmroku – imprezowe serce miasta.

Singapur, atrakcje

Jedno miejsce w Singapurze może szczególnie nas Polaków zainteresować. Chodzi o dzwon „Daru Młodzieży”, który został podarowany przez Polskę w rocznicę pobytu sławnego żaglowca w Singapurze z okazji Rejsu Niepodległości. Umieszczony został na wzgórzu Faber. Tymczasem wyszliśmy od lwa i na lwie skończymy, lwie o nazwie Merlion. Jest on właściwie pół lwem, pół syreną, symbolem miasta, wywodzącym się z legend. Zdjęcie przy nim i z nim to obowiązkowy punkt do odhaczenia dla każdego turysty.

Gdzie spać, czyli oferta noclegów

Wielu z nas wyobraża sobie Singapur jako miasto nieprzystępne cenowo. Nic bardziej mylnego! Wiele atrakcji jest przecież darmowych, ceny jedzenia zaskakują na plus, a i nocleg można znaleźć na każdą kieszeń. O Singapurze mówi się też, że to najbardziej europejskie z azjatyckich miast. W każdym takim powiedzeniu jest ziarno prawdy, dlatego może być on dobrym pierwszym przystankiem na azjatyckiej mapie naszych marzeń. Jest także rewelacyjną bazą do tego, aby ruszyć dalej, ponieważ oferuje krótkie i niedrogie połączenia do pobliskich państw, np. Tajlandii, Malezji, czy Indonezji. Cóż, Singapur zapiera dech w piersiach. Przy pierwszym kontakcie dosłownie, a przy bliższym poznaniu również w przenośni.

Singapur, atrakcje w Singapurze

Marcelina Węglarska
Marcelina Węglarska

Podróżami zarazili mnie moi rodzice, a teraz ja odrobinę zarażam nimi bliskie mi osoby. Dłuższe i krótsze wyjazdy stały się dla mnie nie tylko wspaniałym przerywnikiem codzienności, ale po prostu cudownym sposobem na życie. Nie ma miejsca na świecie, którego nie chciałabym odwiedzić, choć są takie, do których serce bije mi szybciej. Kiedyś myślałam, że wracanie do miejsc nie ma sensu i szkoda na to czasu, dziś jest coraz więcej takich, do których chciałabym wrócić. Kiedyś byłam zdecydowanie ciepłolubna, dziś coraz mocniej doceniam piękno chłodniejszych klimatów.

Inne wpisy

Wakacje – lipiec 2026. Dokąd polecieć na wczasy?

24/06/2026

Gran Canaria – rum, kawa i plaże

24/06/2026

Hiszpania Baleary – atuty poszczególnych wysp archipelagu

22/06/2026

Wakacje na Teneryfie. Dlaczego warto odwiedzić tę wyspę?

18/06/2026
Kod QR na ekranie smartfona do szybkiego dostępu w aplikacji TUI Blog

Pobierz bezpłatną aplikację TUI

  • Szybkie wyszukiwanie i przeglądanie ofert
  •  Lista ulubionych ofert i możliwość ich udostępniania
  •  Historia wyszukiwań i ostatnio oglądanych ofert
  •  Kontakt z TUI i wszystkie informacje o Twojej rezerwacji w myTUI

Zapisz się do newslettera

Podaj swoje imię
Podaj poprawny adres e-mail, który zawiera '@' i nie zawiera polskich znaków.
Powyższa zgoda jest wymagana.
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie za chwilę.

Skontaktuj się z nami

Ikona telefonu symbolizująca kontakt lub infolinię TUI Blog
Telefoniczne Centrum Rezerwacji pon. – pt. 08:00–22:00,
sob. – niedz. 09:00–21:00
22 270 31 20
Ikona telefonu symbolizująca kontakt lub infolinię TUI Blog
Biuro Obsługi Klienta pon. – pt. 08:00–22:00,
sob. – niedz. 09:00–21:00
22 255 04 02
Ikona dymka czatu symbolizująca rozmowę lub wsparcie na TUI Blog
Biuro Obsługi Klienta pon. – pt. 08:00–22:00,
sob. – niedz. 09:00–21:00
Czat w myTUI
Ikona budynku symbolizująca miejskie podróże na TUI Blog
Biura stacjonarne
Znajdź na mapie