Niezwykłe oblicze Tunezji. Starożytne ruiny i gorące źródła Półwyspu Bon

Każdy Tunezję kojarzy z Saharą, szerokimi plażami i arabskimi klimatami. Jednak Tunezja to nie tylko taniec brzucha i karawana na wielbłądach, to również ciekawe miasteczka i wspaniała przyroda. Jednym z takich miejsc jest Półwysep Bon. Jedynie nieliczne grupy wycieczkowe docierają na ten na malowniczy kraniec  Tunezji. Mamy więc tutaj możliwość zwiedzać tajemnicze zakamarki w iście kameralnej atmosferze – bez pośpiechu, tłumu turystów czy naganiaczy. Czekają na nas gorące źródła, stada flamingów oraz przepiękne starożytne miasto Kerkouane. Prawdziwa gratka dla osób, które zamiast wydeptanych przez miliony turystów ścieżek wolą poznawać magiczne zakątki jednego z najciekawszych afrykańskich krajów.

Półwysep Bon znajduje się w północno-wschodniej części Tunezji, pomiędzy zatokami Tunetańską i Hammamet. O ile kurort noszący nazwę drugiej z zatok oraz sąsiadujący z nim Nabeul są większości turystów znane, tak położone bardziej na północ: Kelibia, Kerkouane, El-Hawaria i Korbous są już miejscami, o których mało kto słyszał. Warto nieco dowiedzieć się o tych interesujących miejscach, często skrywających ciekawe historie. Zobaczyć tutaj można żyzne rejony Tunezji, tak inne od spalonej słońcem afrykańskiej ziemi z jaką kojarzy się ten kraj.

Podróżując wzdłuż przylądka mija się soczyście zielone gaje oliwne oraz cytrusowe, a także łąki, na których wypasają się zwierzęta. Przyrodniczo ten rejon Tunezji przypomina nieco włoską Kalabrię. Jednak nie tylko hodowlane okazy fauny i flory będą tutaj zachwycać nasze oczy. Rosnąca tutaj roślinność okresowo pięknie kwitnie, a nad półwyspem przebiegają liczne trasy przelotowe ptactwa odlatującego na zimę do ciepłych krajów. Miejsce to upodobały sobie głównie flamingi i przy odrobinie szczęścia można trafić na stado tych wspaniałych ptaków. Widok zapiera dech w piersiach!

Spacerem po starożytnym mieście

Podróżując przez Półwysep Bon niewątpliwie musimy zatrzymać się w pięknej Kelibii. Zobaczyć tutaj można pozostałości potężnej fortecy, której historia sięga VI w. p.n.e. oraz uroczy port rybacki. Przede wszystkim można jednak tutaj obserwować prawdziwe życie tunezyjskiej ludności. Turystów jest tutaj jak na lekarstwo, więc Ci którzy się pojawiają spotykają się z ogromną życzliwością ze strony tubylców. Koniecznie trzeba się więc zatrzymać na kawę i jedno z przepysznych tunezyjskich ciast w lokalnej kawiarni. Niedaleko od Kelibii znajduje się Kerkouane. Właśnie tutaj na amatorów archeologii czekają ruiny punickiego miasta. Zabytek ten wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Wśród porośniętych piękną roślinnością wzgórz znajduje się starożytne miasto z widocznym układem ulic oraz zachowanymi elementami domostw i świątyń. Odnalezione podczas wykopalisk przedmioty dowodzą, że w mieście kwitł handel cennym w tamtych czasach czerwonawym barwnikiem, zwanym tyryjską purpurą, pozyskiwanym z tutejszych mięczaków. Orzeźwiające powiewy wiatru, szeleszczące drzewa i widok błękitu morza sprawiają, że spacer po okolicy to prawdziwie przyjemna lekcja historii. W Kerkouane znajduje się również muzeum poświęcone tutejszym znaleziskom. Zbiory można obejrzeć za niewielką opłatą kilku dinarów. Najcenniejszym jest sarkofag „Księżniczka z Kerkouane”.

 Tajemnicze jaskinie i gorące źródła

Na samym krańcu przylądka znajduje się El_Hawaria, a niedaleko tego miasta mieszczą się kamieniołomy Ghar el Kebir ze słynnymi Grottes Romaines (jaskiniami rzymskimi). Tworzący tutejsze wybrzeże piaskowiec był wykorzystywany w starożytności jako materiał budowlany. To właśnie z niego powstała osławiona Kartagina. Drążone u podnóży klifów groty dostarczały budulca wysokiej jakości przez setki lat. Obecnie jaskinie te są jedną z najciekawszych atrakcji turystycznych i prowadzą do nich liczne drogowskazy. Cieszą się one sporym zainteresowaniem więc jest to jedno z niewielu miejsc na Cap Bon, gdzie możemy napotkać większą grupę turystów. Ciekawostką jest to, że część z okolicznych El Hawarii jaskiń zamieszkują malutkie nietoperze. Oprócz tych stworzeń napotkać tutaj można również migrujące ptaki drapieżne. W samym mieście do dzisiaj praktykuje się tradycję polowań przy asyście sokołów, a w czerwcu tradycyjnie odbywa się tutaj festiwal sokolnictwa.

Niezwykle egzotycznym widokiem będzie jednak kompleks źródeł termalnych w Korbous, a raczej na jego obrzeżach. Hammam al-Atrus przyciągają każdego roku ogromną liczbę Tunezyjczyków. Woda, której temperatura sięga kilkudziesięciu stopni, ma silny zapach siarki i spływa wprost do morza z okolicznych wzgórz. Nad potokami tworzą się często opary sprawiające, że krajobraz wygląda jakby unosiła się tutaj mgła.

Całe rodziny przesiadują tutaj godzinami na skałach, po których płynie woda, i korzystają z właściwości zdrowotnych siarkowych źródeł. Turyści, którzy zmęczeni afrykańskim skwarem szukają w morzu raczej orzeźwienia rzadko decydują się na kąpiel w wodach termalnych. Jednak w chłodniejszy dzień na skrajach sezonu urlopowego będzie to prawdziwa przyjemność! Warto też wybrać się w te rejony z zupełnie innego powodu niż lecznicze kąpiele. Widok ubranych w tradycyjne stroje kobiet beztrosko pluskających się w wodzie robi wrażenie! Jest to istna rewia kolorów. Należy jednak pamiętać, że nie powinno się wykonywać kąpiącym zdjęć bez zapytania się ich o zgodę. Warte zobaczenia są również tutejsze krajobrazy oraz panorama miasteczka z okalających je wzgórz.

(fot. Fourat/Wikipedia)