Beztroskie wakacje w Meksyku. Rzeczy, o których musisz wiedzieć przed wyjazdem

Żeby mile wspominać urlop i cieszyć się nim w pełni, warto jeszcze przed wyjazdem, dowiedzieć się czegoś więcej o miejscu, do którego lecimy na upragnione wakacje. Dzięki temu, będziemy wiedzieli co zapakować do walizki, o czym pamiętać i nie damy się zaskoczyć już na miejscu. Zanim więc zaczniecie pakować plecaki – kilka rzeczy, o których koniecznie musicie wiedzieć!

Trochę biurokracji 

Zanim pójdziesz do biura podróży, przejrzysz wszystkie katalogi i wybierzesz ten jedyny, wymarzony hotel i cel podróży – sprawdź datę ważności paszportu! Minimalny okres jego ważności przy wjeździe do Meksyku, to 6 miesięcy. Już na pokładzie samolotu, dostaniesz do wypełnienia Formularz Migracyjny – oryginał oddajemy urzędnikowi, a ostemplowaną kopię zachowujemy i pilnujemy, gdyż należy ją zwrócić przy wylocie z kraju! Zgodnie z obowiązującymi przepisami, na teren Meksyku, zabronione jest wwożenie świeżych produktów spożywczych i tych słabo przetworzonych. Jeśli więc chcesz spędzić święta Bożego Narodzenia pod meksykańską palmą i uniknąć kłopotów – wybierz raczej lokalne przysmaki, niż polski bigos.

Uważaj na zawartość talerza!

Także i tutaj, jak w większości popularnych kierunków wakacyjnych, należy uważać na to co się je. Nie jest najlepszym pomysłem kupowanie pokrojonych, surowych warzyw i owoców na targach. Także słynne, trzęsące się żelatynki, należy co najwyżej uwiecznić na zdjęciu. Wszelkie jedzenie, które jest podawane na surowo, bez wcześniejszego smażenia czy gotowania – jest podejrzane. Nie ma natomiast powodów aby unikać ulicznych knajpek, w których przygotowuje się różne, lokalne specjały. W tym przypadku trzeba jednak uważnie obserwować, jak jedzą rodowici Meksykanie. Jeśli obficie kropią tacosy limonką i nakładają dużo ostrego sosu – róbmy to samo, a na pewno unikniemy bólu brzucha. Woda z kranu i inna niż butelkowana – nie nadaje się do spożycia. Nawet jednak kupując wodę w sklepie – sprawdzajmy, czy na pewno jest oryginalnie zamknięta! Dobrym pomysłem, jest zapakowanie kilku butelek wody do walizki – na pierwsze kilka dni.

Dolary czy peso?

Jeśli spędzacie swój urlop w Cancun – w większości sklepików, będziecie mogli zapłacić w dolarach. Jednak, gdy wybieracie się na wycieczkę objazdową albo liczne wycieczki fakultatywne – warto wymienić dolary na lokalną walutę czyli peso meksykańskie. Obecnie kurs na lotnisku w Cancun, nie jest korzystny. Bardziej opłaca się poszukać kantorów w mieście lub w hotelu, jednak nawet tam, nie dajmy sobie sprzedać banknotów o wysokich nominałach! Pamiętajmy też, że w niektórych rejonach Meksyku – na obszarach górskich i mniej turystycznych, może być problem z wymianą pieniędzy jak i z płaceniem w dolarach. W zasadzie poza ośrodkami turystycznymi takimi jak Cancun czy Playa del Carmen – wymagane jest płacenie w peso, co zresztą bardziej się opłaca.

Sielankowy kurort

O ile urlop w Canun to synonim sielanki i braku zmartwień – tak zagłębianie się w inne rejony kraju, wymaga zachowania wzmożonej czujności. Cancun to kurort, właściwie zbudowany wyłącznie dla turystów, w odpowiedzi na rosnące zainteresowanie Meksykiem, a w szczególności Acapulco. Właśnie tam w latach 50 zaczęło się osiedlać wiele światowych gwiazd, budując potężne wille wzdłuż wybrzeża. Naturalną koleją rzeczy był ogromny boom turystyczny w latach 70. Wobec tak dużego zainteresowania, na stosunkowo niewielkiej przestrzeni, powstawało coraz to więcej hoteli i powoli zaczynało brakować miejsca na kolejne. Władze kraju postanowiły wtedy, zagospodarować atrakcyjny teren nad Morzem Karaibskim. Tak właśnie powstało Cancun, które jest obecnie najbezpieczniejszym miejscem w Meksyku. Tu włos nam z głowy nie spadnie, a ponoć, można pić nawet wodę z kranu.

Ostrożności nigdy za wiele

Pomimo wszystko – zawsze przed wyjazdem, warto zrobić ksero paszportów i innych ważnych dokumentów i schować je w kilku miejscach (np. w walizce i plecaku), a także wysłać na własną skrzynkę pocztową. Jeśli planujemy podróż w głąb kraju czy odwiedziny miasta Meksyk – powinniśmy uzbroić się w specjalną saszetkę na pieniądze, którą można umieścić pod koszulką. Paszporty i cenne rzeczy, lepiej zostawić w hotelowym sejfie. W Mexico City bezpieczniej jest korzystać z taksówek zamawianych przez telefon i unikać wieczornych spacerów, po mniej uczęszczanych i ciemnych miejscach.

Kontakt ze światem

W większości hoteli będziemy mogli skorzystać z darmowego wifi. Wystarczy tylko zapytać o hasło w recepcji. Jeśli wiemy, że będziemy musieli korzystać z telefonu – upewnijmy się przed wyjazdem, czy aby na pewno mamy włączony roaming i zorientujmy się jakie są jego koszty. Znacznie lepszym rozwiązaniem, jest zakup miejscowej karty do telefonu. Możemy to zrobić już na lotnisku i bez obawy o koszty – dzwonić i wysyłać smsy do rodziny i znajomych.

Ciepło czy gorąco?

To oczywiście zależy od terminu wyjazdu i miejsca, gdzie spędzimy urlop. W najbardziej popularnym kurorcie Meksyku czyli Cancun, ale też położonej nieopodal Playa del Carmen – jest znacznie przyjemniej niż w Acapulco, które leży w otoczeniu gór, a więc jest tam upalnie. W Cancun może jednak trochę wiać, możliwy jest też przelotny deszcz. W zasadzie pogoda tutaj jest bardzo zmienna, ale cały czas niezwykle przyjemna. Jednego dnia niebo będzie całkowicie zachmurzone i wtedy warto wybrać którąś z oferowanych przez rezydentów, wycieczek fakultatywnych. W inne dni, będzie natomiast świeciło ostre słońce, od rana do wieczora! Nie zapomnijmy więc o stroju kąpielowym, filtrze przeciwsłonecznym i okularach, ale też – o lekkim sweterku na wieczór. W większości hoteli są eleganckie restauracje tematyczne, do których zostaniemy wpuszczeni tylko w odpowiednim stroju – szpilki, wieczorowa sukienka – jak najbardziej!

Nie mów nie!

Mieszkańcy Meksyku to bardzo uprzejmi i mili ludzi. Stale uśmiechnięci i chętni do pomocy. Trzeba jednak uważać, pytając ich o drogę czy godziny otwarcia sklepów. Z całą pewnością i z wielkim zaangażowaniem, będą starali się nam pomóc i za wszelką cenę udzielić odpowiedzi. Nie zawsze jednak będzie to prawda. Najlepiej więc korzystać z własnych map i szukając danego miejsce, zapytać się o drogę w hotelu albo chociaż kilku osób spotkanych po drodze. Oczywiście także i my powinniśmy być mili i wyrozumiali. Meksykanie mają bardzo specyficzną mentalność i swobodne podejście do życia. Dla nich pojęcie czasu, jest zupełnie inne niż dla nas, Europejczyków. Tutaj raczej nie umawia się na konkretną godzinę, autobus odjeżdża jak uzbiera się wystarczająco dużo chętnych, a ulubionym słowem jest „mañana, czyli jutro. Mimo, że pierwsze kontakty z mieszkańcami, mogą nas trochę denerwować – nie wolno na nich krzyczeć czy pospieszać ich. Możemy być wtedy pewni, że nic nie uda nam się załatwić. A po powrocie do domu, z ciekawością zauważymy, jak bardzo taki styl życia zaczyna nam się udzielać, kiedy szef będzie chciał wykonania pracy na wczoraj!