maroko

No i… pięknie!

760x433_kosmetyki2

Każda kobieta wie, jak ważne jest wyposażenie kosmetyczki. Tej, z którą podróżujemy, którą mamy w naszej torebce i bez której ciężko się obyć na co dzień.
No właśnie, zacznijmy od tego, co w niej mamy… Z pewnością dużo! Ale gdyby wybrać kilka najważniejszych produktów, które są niezbędne zarówno w codziennej pielęgnacji, jak i w podróży i pielęgnacji podczas urlopu, to możemy tę liczbę na pewno zawęzić.

W tym wpisie poznacie kilka kosmetyków, bez których nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojej skóry. Być może i w Waszych kosmetyczkach wskazane przeze mnie produkty zagoszczą na dobre i będziecie wiedziały, co warto przywieźć z danego kraju. W moim przypadku podróżowanie sprawiło, że moja kosmetyczka jest bogatsza o regionalne produkty, bez których ciężko mi się teraz obyć. Przedstawiam Wam moje must have, które moja skóra bardzo lubi.

Zaczynamy od… płynnego złota Maroka

Olej arganowy. Właśnie on nazywany jest „płynnym złotem”, o którym dużo się mówi w kosmetyce, dodaje jako składnik wielu innych kosmetyków oraz o którego pochodzeniu i przetwórstwie niewiele się wie. Na początku trzeba zacząć od tego, że arganowiec czy też argania jest rośliną endemiczną i rośnie w postaci drzew lub krzewów w zasadzie tylko w Maroku, a konkretniej w jego południowej części (można ją jeszcze spotkać w niewielkiej ilości w Algierii), zajmując tereny o wielkości 700-800 tysięcy hektarów. Warunki klimatyczne i atmosferyczne, jakie występują w tym obszarze kraju, są wprost idealne do hodowli tego drzewa – występuje tu suchy klimat, a podłoże jest ubogie w sole mineralne. Tradycyjna metoda wytwarzania oleju arganowego polega na zmieleniu w ręcznych żarnach ziaren owoców drzewa do oleistej mazi, z której ręcznie wyciska się olej. Przetwórstwem zajmują się marokańskie kobiety. Ziarna trudno otworzyć, pestki otoczone są twardą łupiną. Stają się łatwiejsze do rozłupania, gdy przejdą przez przewód pokarmowy kozy. Oznacza to, że trzeba je wydobywać z ich odchodów. Później z pestek tłoczy się olej. Koza pasąca się pod drzewem to widok pospolity i nikogo nie dziwi, ale koza na czubku drzewa już tak. Kozy wspinają się po ich pniach, by ucztować w gałęziach. Potrafią też zjeść kilka kilogramów owoców. Z tą osobliwością można spotkać się,  zwiedzając Maroko, a konkretnie jego południowo-zachodnią część. Trasa Agadir-Marrakesz obfituje w te niesamowite widoki. To właśnie tam rosną drzewa arganowe, które tak upodobały sobie te zwierzęta. Wytwarzanie tego niezwykłego oleju jest bardzo żmudną pracą. Do wyprodukowania jednego litra, potrzeba aż 30 kg owoców. Wyciska się z nich jeden z najdroższych olejów na świecie.
A jakie są zalety olejku arganowego dla naszej skóry, włosów i paznokci? Ogromne:

  • posiada właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze;
  • wzmacnia włosy i paznokcie;
  • regeneruje skórę;
  • działa przeciwstarzeniowo;
  • pomaga leczyć choroby skóry, takie jak trądzik, łuszczycę, atopowe zapalenie skóry;
  • posiada naturalny filtr, który stanowi doskonałą ochronę przeciw szkodliwemu działaniu promieni ultrafioletowych;
  • chroni organizm przed wolnymi rodnikami;
  • ma właściwości silnie nawilżające, ujędrniające i napinające skórę;
  • i… dużo, dużo więcej (odsyłam do specjalistycznej literatury poświęconej temu specyfikowi).

Nam wszystkim, nie tylko kobietom, polecam masaż olejkiem arganowym, który można wykonać będąc w Maroko. Będzie to niepowtarzalna chwila na wypoczynek i zadbanie o siebie w orientalnej atmosferze.

Królowa jest jedna

I bez wątpienia jest to róża damasceńska. Po ten rodzaj róż musicie wyruszyć do Bułgarii. Przede wszystkim Dolina Róż to region, który produkuje i hoduje najlepszej jakości różę damasceńską od XIII wieku. Jest to region uznawany na całym świecie za najlepszego wytwórcę olejku różanego i wody różanej – hydrolatu, który jest chroniony licznymi certyfikatami jakości. Proces wytwarzania tych niezwykłych kosmetyków wygląda następująco – płatki róż zbierane są tylko raz w roku, ręcznie, na przełomie maja i czerwca, o poranku, kiedy kwiaty mają najbogatszy aromat i od razu transportowane są do przetworzenia. Po zbiorach poddaje je się wodnej destylacji, czyli podgrzewa się płatki w odpowiedniej temperaturze w miedzianych kadziach, w wyniku czego powstaje para wodna. Z powstałego hydrolatu zbiera się olejek różany, a hydrolat to cenna woda różana. Wszystko jest wytwarzane bez dodatku chemii. Do wytworzenia jednej kropli olejku potrzebne jest 50-60 sztuk kwiatów.

Nie byłam i nie jestem zwolenniczką zapachów różanych, więc wybierając się do Bułgarii podeszłam do tematu dość sceptycznie. Zakupiłam różne produkty na tak zwane „spróbowanie” i… doszłam do wniosku, że zrobiłam duży błąd! Do tej pory zadaję sobie pytanie, dlaczego kupiłam ich tak mało. Kosmetyki z róży, zwłaszcza hydrolat, jest moim ulubieńcem od lat i nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez niego. W Bułgarii w regionach turystycznych, jak i zwykłych supermarketach kosmetyki z róży damasceńskiej królują na półkach. Ja proponuję wybierać te naturalne, z których zakupem nie będziecie mieć problemu. W Bułgarii znajdują  się sklepiki oferujące wyłącznie produkty z róży i jest ich naprawdę bardzo dużo, a produkty są zróżnicowane i na każdą kieszeń. Warto wspomnieć, że różę warto również spożywać w formie naparów z uwagi na dużą zawartość witaminy C.

Kosmetyki z różą posiadają między innymi właściwości:

  • antybakteryjne;
  • rozświetlające;
  • doskonale nawilżające, wygładzające oraz ujędrniające skórę;
  • uspokajające, dlatego wykorzystywane w aromaterapii.

Ja uwielbiam hydrolaty, które można rozpylić na skórę twarzy zamiast toniku oraz dzięki delikatnej mgiełce szybko można odświeżyć buzię. Hydrolaty idealnie współgrają również z zabiegami kawitacji.

Zdecydowanie polecam połączyć zwiedzanie Bułgarii z lokalnymi zakupami. Możecie wybrać się na wycieczkę z przewodnikiem lub indywidualnie na przykład do Nessebaru, który na pewno zrobi na Was wrażenie i z pewnością dostrzeżecie tam dużo lokalnych sklepików z naturalnymi produktami/kosmetykami z róży damasceńskiej.

Wszystko i jeszcze więcej w jednym 

Aloes to roślina o wielu właściwościach. Trudno byłoby opisać je wszystkie w jednym akapicie. Występuje również w różnych regionach świata, ale warto po nią sięgnąć i zastosować podczas urlopu na Wyspach Kanaryjskich. Na każdej wyspie znajdziecie uprawę tej rośliny. Rośnie powszechnie, produkty z aloesu można kupić w prawie każdym sklepie, a niektórzy zabierają ją w doniczkach do swoich domów. Jakie ma zastosowanie podczas urlopowych dni? To najlepszy środek na poparzenia słoneczne, równie idealnie nawilża skórę po kąpielach słonecznych. Zawiera również kwas salicylowy o właściwościach przeciwzapalnych i przeciwbakteryjnych. Wiele produktów pochodzi z ekologicznych upraw znajdujących się na wyspach i to właśnie je polecam kupować. Podczas wakacji na Wyspach Kanaryjskich będziecie mieć niepowtarzalną okazję do zakupienia produktów z aloesem w czystej postaci. Każdy znajdzie coś dla siebie, wybór tych kosmetyków jest szeroki i na każdą kieszeń. Duża liczba bardzo dobrych kosmetyków jest dostępna tylko na Kanarach i nie da się ich kupić przez internet. Aloes jest również stosowany jako środek spożywczy na różne problemy zdrowotne. Warto wybrać się do Muzeum Aloesu na Lanzarote. Dzięki wizycie w muzeum dowiecie się więcej o tej niesamowitej roślinie i w następstwie będziecie mogły maksymalnie wykorzystać zalety tego skarbu natury. Oprócz informacji na temat aloesu w muzeum można poznać również cenne informacje o innych zasobach naturalnych Wysp Kanaryjskich i ich właściwościach zdrowotnych. Mowa między innymi o soli morskiej, popiele wulkanicznym i winie.

Skoro o winie mowa…

Na Lanzarote znajdziecie absolutnie genialne kosmetyki produkowane na bazie soku z winogron, z którego produkowane są wina. Malvasia to wyjątkowy szczep, który czerpie maksymalnie z powulkanicznych ziem i wydaje dorodne plony, z których powstaje niepowtarzalne kanaryjskie wino. Na tych terenach winorośle osłania się kamiennymi ścianami w kształcie półksiężyca, a zatrzymywana przez popiół wilgoć pomaga im wzrastać w tym surowym klimacie. Zwiedzając lokalne winnice La Geria będziecie mogły zakupić kosmetyki z serii Vino Terpia. Mają przepiękne zapachy i świetnie nawilżają. Gorąco polecam pomadki ochronne, balsamy, olejki, ale też naturalne mydła z ekstraktami soku z winogron, które nie wysuszają dłoni, a ich zapachem obdarzona jest później cała łazienka. Warto wybrać się na wycieczkę po wyspie z przewodnikiem lub indywidualnie i zakończyć ją degustacją win i zobaczyć te niezwykłe tereny uprawne winogron, bo to jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny widok.

Podróżowanie to coś więcej niż słońce, morze i ładne zdjęcia. To również doświadczenia, na które warto się otwierać i korzystać z tego, co najlepsze. Tak jak wspaniałe lokalne produkty, kosmetyki, zapachy i smaki. Na ten temat wiele można jeszcze pisać i z pewnością powrócę do tego tematu. Pamiętajcie, że Dzień Kobiet można świętować więcej niż raz! A szczególnie podczas każdej podróży – tej bliższej i tej dalszej.


Wakacyjny plan (filmowy)

760x433_4

Wybór miejsca wakacyjnego to czasami najtrudniejsza część w planowaniu wakacji. A może by tak… przenieść się w czasie i przez chwilę być bohaterem ulubionego filmu na planie filmowym?
Proponujemy kilka miejsc wakacyjnych, gdzie kręcone były znane, kultowe i lubiane filmy/seriale.

„Gwiezdne wojny”

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce… Wcale nie tak w odległej, bo w Tunezji. To tutaj były kręcone znane i ważne sceny „Gwiezdnych wojen” George’a Lucasa, a dokładnie „Mroczne widmo”, „Nowa nadzieja” i „Atak klonów”. W części „Nowa nadzieja” sceny kręcone były w pięknej Matmacie, czyli wiosce Troglodytów. To miejsce ucieszy nie tylko fanów dzieła Lucasa (w tym miejscu Obi Wan Kenobi po raz pierwszy spotkał Luke’a Skywalkera), ale również wszystkich turystów, którzy zachwycą się skalnymi domami. Obecnie do użytku gości jest tutaj hotel Sidi Driss, gdzie prawdziwi sympatycy tego kultowego filmu mogą spędzić noc w scenerii z planu filmowego. W środkowej Tunezji znajduje się obszar geograficzny i miasteczko o nazwie Tataouine. W tych właśnie okolicach kręcone były sceny pustynne i stąd pochodzi nazwa pustynnej planety Tatooine. Scenografia filmowa powstała od podstaw i nadal przyciąga turystów z całego świata. Kręcono tutaj sceny w aż dwunastu plenerach.
Na pewno pojawi się pytanie, jak można się tam dostać? Podpowiadamy, dzięki ofercie wycieczek fakultatywnych możecie zwiedzić te i inne miejsca.

„Gladiator”

Jeśli mowa o tunezyjskich plenerach, to nie można pominąć filmu nagrodzonego aż pięcioma Oskarami, czyli „Gladiatora” – Ridleya Scotta. Sceny walk gladiatorów kręcone były w trzecim co do wielkości Koloseum na świecie, w amfiteatrze Al Dżamm. Jest on trzeci co do wielkości, ale jest numerem jeden co do stanu zachowania tej niezwykłej budowli. Warto tu stanąć i podziwiać ogrom tego starożytnego przedsięwzięcia i poczuć niepowtarzalny klimat.

Śladami „Gladiatora” możemy się przenieść do gorącego Maroka. Tu również kręcone były sceny z tego znanego filmu, a dokładnie w Ourzaazate (Warzazat), w którym znajdują się trzy główne studia filmowe: Atlas, Kanzaman i CLA Studios. W Warzazat znajduje się również muzeum kina, które warto odwiedzić, jeśli jest się miłośnikiem kinematografii.
Ait-Ben-Haddou to najbardziej znany ksar (ufortyfikowana osada lub siedziba plemienna) tego regionu znajdujący się ok. 30 km od Warzazat i to właśnie te miejsca, pełne glinianych wież, możemy dostrzec w tej kasowej produkcji. Maroko i Ait-Ben-Haddou to również plan filmowy znanego serialu „Gra o tron” – adaptacji sagi George’a R.R. Martina.  A jeśli o mowa o serialu „Gra o tron”…

„Gra o tron”

Tu planów filmowych jest sporo, natomiast na wyciagnięcie dłoni – poza Marokiem – jest Chorwacja. Najbardziej znane miejsca kręcenia scen znajdują się w Dubrowniku. To właśnie tam od drugiego sezonu ulokowana jest Królewska Przystań, czyli stolica Siedmiu Królestw. Park Gradac w Dubrowniku był miejscem powstania jednej z największych scen w sezonie 4. To właśnie tam odbyło się Purpurowe Wesele. Główna ulica pomiędzy katedrą w Dubrowniku a pałacem Sponza była scenerią innej słynnej sceny. Został tu nakręcony marsz pokutny Cersei. Do zrealizowania tej poruszającej sceny wynajęto ponad 500 statystów. Pozostałe sceny genialnego serialu kręcono w miastach tj., Trogir, Sibenik, Split, Park Narodowy Krk.


„Grek Zorba”

Gdy myślimy o Grecji, często pojawia się skojarzenie z filmem „Grek Zorba” z niezapomnianą rolą Anthony’ego Quinna i charakterystyczną melodią z tego filmu. Wszystkie sceny nagrywane były na Krecie. Bystre oko dostrzeże charakterystyczną Chanię, Apokoronas i Półwysep Akrotiri. To właśnie tam, na plaży w wiosce Stavros, kręcona była słynna końcowa scena. Warto wybrać się na tę największą grecką wyspę i podążyć szlakami Greka Zorby lub odnaleźć własne zakątki, które zapamiętamy na długi czas.

Wszystkie opisane powyżej miejsca są możliwe do zwiedzenia podczas wypoczynku z TUI. Proponujemy wybór wycieczek fakultatywnych, które można zakupić przed wylotem, jak i w trakcie pobytu lub wypożyczyć auto dzięki TUI Cars i indywidualnie zaplanować swoją trasę zwiedzania. Wystarczy, że będziecie mieli ściągniętą aplikację TUI, która dam Wam dostęp do wszystkich dodatkowych usług.

Bądźcie bohaterami na swoich wakacjach.

Maroko – spotkanie Europy i Afryki

shutterstock_494248186

Maroko leży w Afryce, lecz od wybrzeży Europy dzieli je jedynie 14 km. Afrykańskie królestwo łączy w sobie wpływy kultury muzułmańskiej, afrykański wigor i zachodnioeuropejskie luksusy. Co czeka na turystów odwiedzających Maroko?

Maroko – brama Afryki, baśniowy świat zmysłów

meczet-koutoubia

Coraz szybszym krokiem zbliża się czas wakacyjnych wyjazdów. Wśród wielu popularnych kierunków można znaleźć takie, które choć nieoczywiste, pozostawią po sobie niezapomniane wrażenia. Jednym z nich jest Maroko, leżące na styku dwóch kontynentów, nazywane bramą Afryki. Gdyby chcieć określić go czterema słowami, byłoby to… zapach, smak, dźwięki i barwy.