Ameryka

Daleko jest Hawana, ale…

varadero

Są jeszcze tacy, którzy pamiętają restaurację Habana na ulicy Pięknej w Warszawie. W nieciekawych latach 70 i 80. XX wieku można tam było napić się kubańskiego rumu Havana Club, ale z jedzeniem kubańskim było już o wiele gorzej. I chyba do dziś nie ma w Polsce prawdziwej kubańskich restauracji. Jeśli chcemy skosztować kubańskich przysmaków, trzeba pojechać na Kubę. A najsmaczniej jest oczywiście w Hawanie.

Kuba? Tak, ale jaka Kuba?

shutterstock_314593559

Obiecałem opowiedzieć Wam więcej o Kubie, a nie tylko o Varadero, w którym stacjonuję. I mam nadzieję Was przekonać do tego, byście z całą rodziną, tylko z ukochaną osobą, lub w gronie przyjaciół spędzili tu kilkanaście dni. Bo jest co robić! Można przylecieć i latem i zimą, a nawet zimą jest ciut lepiej. Miłośników cygar i rumu zachęcać nie muszę. Tylko małe ostrzeżenie. Nie kupujcie od byle kogo. Z pewnością jest taniej, ale może być byle jak. Zwłaszcza z cygarami. Jeśli się nie znacie, kupujcie tylko w wyznaczonych sklepach – pamiętajcie, z Kuby można wywieźć cygara tylko kupione legalnie!

Legendarne Varadero…

shutterstock_305970527Varadero

Jestem w Varadero – mekce turystów z całego świata. To niezwykłe miasto. Mieści się na półwyspie Hicacos. Plaża ma ponad 20 kilometrów długości i jest bezpłatna, co nie jest na Kubie takie oczywiste – wiele plaż przynależy do hoteli i ma wstęp zarezerwowany tylko dla gości hotelowych.
Miasto i wybrzeże stało się modne wśród Amerykanów już w 1870 roku, ale prawdziwy rozkwit miasta zaczął się w latach 30.

Varadero

shutterstock_185594453

Nie taki diabeł straszny… Siedzę na hotelowym tarasie. Pogoda jest idealna, 26 stopni. Woda akurat. Gdzie jestem i jak tu jest dowiecie się za chwilę, w kolejnym wpisie. A teraz kilka refleksji po wczorajszej, wieczornej dyskusji.